Kolej na kolej
Reklamy

Dział "Archiwalne dokumenty"

Jest sporo starych dokumentów kolejowych (instrukcje, plany, podręczniki, rozkłady jazdy itp), które trudno znaleźć w bibliotekach. Dlatego też założyłem dział "Archiwalne dokumenty" ze skanami tego typu materiałów, z mojej kolekcji i (za zgodą właścicieli) z innych źródeł.
Stan na chwilę obecną:

  • służbowy rozkład jazdy z DOKP Katowice, rok 1987.
  • służbowy rozkład jazdy Kraków Gł. Tow. – Kraków Czyżyny (1968)
  • Przepisy o odzieży służbowej pracowników PKP (1931)
  • Przepisy Eksploatacji Technicznej Kolei (1956)
  • Instrukcja M2 dla pomocnika maszynisty parowozowego (1945)
  • Przepisy H4 o przewozie przesyłek służbowych i gospodarczych (1947)
  • Instrukcja D17 o zapewnieniu sprawności kolei w zimie  (1960)
  • Instrukcja R5 o zestawianiu i kursowaniu pociągów towarowych (1958)
  • „Parowóz” podręcznik dla maszynistów, Aureli Rybicki (1921)
  • Mapa rozwoju galicyjskiej sieci kolejowej 1847-1914  NOWE 
Reklamy

Modernizacja połączenia Sofia – Stambuł

W maju 2018 Bułgaria zakończyła modernizację swojej części tej trasy: 154 km linii z Plowdiw przez Dimitrowgrad do Kapikule na granicy tureckiej.

Prace na tym odcinku dały możliwość podniesienia maksymalnej szybkości do 160 km/h dla pociągów osobowych i do 120km/h dla towarowych.

Ostatnio tureckie ministerstwo transportu wspólnie z Dyrekcją Generalną ds. Stosunków Zewnętrznych (DG RELEX) Komisji Europejskiej podpisało kontrakt na przebudowę dalszego odcinka tej trasy, od Kapikule do Stambułu (200 km).

Planowane jest gruntowna przebudowa torowiska umożliwiająca podniesienie szybkości maksymalnej do 200 km/h, elektryfikacja (25 kV 50 Hz ) i sygnalizacja zgodna z ETCS poziom 1. Zmodernizowane zostaną stacje Cerkezkoy, Kapikule i Edirne, wybudowane nowe wiadukty i inne obiekty inżynieryjne. Rozpoczęcie prac planuje się na początek 2019 roku, data zakończenia nie została jeszcze ogłoszona.

Graniczna stacja Edirne

Koszt tych prac to 489,2 miliony euro z czego 2/3 pochodzi z funduszy Unii Europejskiej.

foto: Ihsan Dolguner (Wikipedia CC BY-SA 4.0)

Dojazdy do pracy futurystycznymi wagonami

Koleje holenderskie (NS) sugerują futurystyczny sposób zmniejszenia niewygody i frustracji osób dojeżdżających do pracy pociągami: wagony w których można pracować i odpocząć.

Jeśli wprowadzić elastyczny czas pracy, część codziennych zadań może, według NS, być wykonana w czasie podróży, umożliwiając pracownikom wyjazd z domu nieco później i powrót nieco wcześniej.

W czasie Holenderskiego Tygodnia Projektów, NS przedstawiło swoją wizję „biurowych wagonów”, z dużymi stołami do wspólnej pracy, biurkami przodem do okien i otwartymi „przestrzeniami towarzyskimi” gdzie mogłyby się odbywać zaplanowane i spontaniczne zebrania i dyskusje. Wizualizacje wyglądają futurystycznie i atrakcyjnie…
fututystyczny wagon NS

… ale na tych obrazkach w jednym wagonie jest co najwyżej kilkanaście osób. Nie jest to ekonomicznie realistyczne wykorzystanie przestrzeni. Takiego luzu i komfortu można się spodziewać za grube pieniądze w nostalgicznych luksusowych pociągach turystycznych, ale nie przy codziennych dojazdach do pracy po rozsądnych cenach.

No więc miło sobie popatrzeć i pomarzyć, ale rzeczywistość (nie tylko holenderska) skrzeczy….

ilustracje: Nederlandse Spoorwegen

Pociąg przejechał 92 km bez maszynisty

Towarowy pociąg przewożący rudę żelazną w stanie Zachodnia Australia przejechał 92 kilometry bez maszynisty z prędkością do 110 km/h zanim został celowo wykolejony.
pociąg z rudą australijskiego koncernu BHP

Pociąg (cztery lokomotywy spalinowe i 268 załadowanych wagonów) należący do australijskiej firmy BHP, największego na świecie koncernu kopalnianego, zatrzymał się na trasie z kopalni w Newman do Port Hedland, gdyż maszynista zauważył problem z jednym z wagonów. Gdy wysiadł z kabiny by dokładniej zbadać sytuację, z nieznanych powodów pociąg ruszył bez obsługi na pokładzie. Udało go się zatrzymać przez wykolejenie dopiero po około 50 minutach na zdalnie obsługiwanej bocznicy.

Nikt nie ucierpiał w tym wydarzeniu, ale tor i wagony zostały poważnie uszkodzone, co widać na filmie poniżej.

Ocenia się, że przywrócenie ruchu zajmie koło tygodnia, a śledztwo w sprawie przyczyn wydarzenia – kilka miesięcy. Ceny rudy żelaza już poszły lekko górę gdyż nastąpiło chwilowe wstrzymanie dostaw ze światowo ważnej kopalni.

Ironiczne jest to, że inny australijski koncern kopalniany, Rio Tinto, rozpoczął eksploatację bezzałogowych pociągów przewożących rudę….

video: Sean G (youtube.com)
foto:BHP

Awaria schodów w warszawskim metrze

Na początku października 2018 doszło do awarii schodów w warszawskim metrze. Ruchome schody na stacji Centrum jadące w dół na peron w kierunku Kabat gwałtownie przyspieszyły. Spowodowało to, że pasażerowie zaczęli na siebie wpadać i przewracać się. Kilku pasażerów doznało obrażeń: trzy osoby przewieziono do szpitala, a jednej udzielono pomocy na miejscu.

Schody ruchome stacja metraCentrum

Badanie przyczyn wypadku zajęło miesiąc. Transportowy Dozór Techniczny, zajmujący się tą sprawą, w swoim komunikacie podał, że do awarii przyczyniło się nie tylko zużycie metalu w układzie napędowym schodów, ale także „bieganie pasażerów po schodach, które powodowało dodatkowe drgania i obciążenie”.

Metro Warszawskie wzięło sobie tę opinię do serca i na pewno zaplanuje założenie na schodach radarów podobnych do tych zainstalowanych na drogach, mających wykrywać za szybko poruszających się pasażerów. Każda osoba schodząca po schodach szybciej niż 1 m/s będzie sfotografowana, zidentyfikowana i ukarana mandatem, a w przypadku recydywy – także zakazem korzystania ze schodów ruchomych.

Człowiek ściga się ze „slimaczym pociągiem”

Członek Mátészalkaleaks, grupy aktywistów z węgierskiego miasta Mátészalka (płn-zach Węgry) postanowił przebrać się za ślimaka i w tym stroju przegonić pociąg jadący z Debreczyna to Mátészalka. Trasę o długości 78 km pociąg przejeżdża w 1 godzinę i 49 minut.  Wynik wyścigu można zobaczyć poniżej.

Debreczyn jest drugim do do wielkości miastem na Węgrzech i mieszkańcy Mátészalka regularnie jeżdżą tam do pracy, do szkół czy placówek medycznych.  Chcą oni, by węgierskie koleje (MAV) wyremontowały cały szlak powiększając dopuszczalną prędkość do  80 km/h, co skróciłoby czas podróży o 45 minut.  Dodatkowo aktywiści żądają, by kursujące na tej trasie pociągi były zaopatrywane w wodę w klozetowych umywalkach.

Lokalne władze obiecały, że w latach 2010-21 poprawią stan torów na odcinku 21 km, czyli na około 1/4 całej trasy.

Przedstawiciel MAV poinformował, że obecnie dopuszczalna szybkość pociągów to 60 km/h, ale są trzy odcinki gdzie szybkość jest ograniczona do  40-50 km/h.  Ale na powyższym filmie pociąg jedzie wyraźnie wolniej niż 40 km/h.

Co do braku wody, to oficjalnym tłumaczeniem MAV jest to, że w kursujących tam pociągach nie ma zbiorników na wodę, bo nie ma systemu jej podgrzewania, więc zamarzałaby w zimie.

Skądinąd polskie pociągi przejeżdżają trasę Kraków – Katowice o tej samej długości w 2 godziny 10 minut do 2 godzin 30 minut. Ale woda w klozetach jest (na ogół….)

Tunel kolejowy Meksyk – Kalifornia

Śmiały projekt, ale niestety niedokończony.  Zresztą to może i lepiej, biorąc pod uwagę do czego ten tunel miał służyć ….

Agenci służb granicznych USA we współpracy z policją meksykańską  odkryli tunel o długości 191 metrów, zaczynający się 10-metrowym szybem w domu położonym kilkadziesiąt metrów na południe od granicy w mieście Jacume w stanie Baja California.  Tunel, o przekroju 90 na 70 cm, został przekopany około 100 metrów pod terytorium Stanów Zjednoczonych i kończył się szybem o długości 5 metrów, który jeszcze nie został przebity na powierzchnię.

nielegalny tunel między Meksykiem a KaliforniąW tunelu były zainstalowane dwie pompy usuwające wodę gruntową i tory kolejki.Tunel był wyposażony w oświetlenie i system wentylacyjny zasilane z paneli słonecznych.  Niestety nie ma żadnych informacji na temat kolejki – jaki rozstaw szyn?  jakie wagony? jak napędzane?

Według agentów amerykańskich i meksykańskich tunel miał być przeznaczony do przemytu narkotyków.

Rejon San Diego-Tijuana jest często wykorzystywany do budowy nielegalnych tuneli pod granicą, bo tamtejsza gliniasta gleba ułatwia kopanie, a w okolicy jest dużo magazynów z budynkami w których można ukryć ciężki sprzęt i ciężarówki do wywozu ziemi.

foto: US Border Patrol

Pod parą do Warszawy Grochów

Z okazji Dnia Transportu obchodzonego w sobotę 29 września 2018, PKP Intercity przygotowało kilka atrakcji w Warszawie,  a wśród nich wizytę na stacji postojowej  oficjalnie zwaną Warszawa Grochów,  położonej niedaleko przystanku Warszawa Olszynka Grochowska na linii otwockiej. Żeby nie było za prosto, to znajdująca się na terenie stacji Grochów lokomotywownia nazywa się Olszynka Grochowska. Wszystko jasne, prawda?

Tegoroczne wydarzenia nie były zbyt szeroko ogłaszane.  Ja dowiedziałem się o nich w piątek, a ponieważ na sobotnie popołudnie nie miałem żadnych planów, postanowiłem na Grochów pojechać i wrócić pociągiem specjalnym, ostatnim z trzech zaplanowanych kursówGdanska-Olszynka rozkład jezdy pociągu specjalnego

Po przybyciu (metrem) na Dworzec Gdański zobaczyłem miłą niespodziankę: na torze 1 przy peronie 3 stał parowy (częściowo – czytaj dalej) pociąg retro. Na czele pociągu był parowóz Ty42 24 ze skansenu w Pyskowicach. Na drugim końcu była elektryczna lokomotywa EP05-23, wyprodukowana w 1961 roku i po wielu przeglądach i modernizacjach (oraz po jednym wypadku) przywrócona do eksploatacji w lutym 2018. Tak więc i ta lokomotywa zasługuje na przynajmniej honorowy tytuł „retro”…
parowóz Ty42-24
elektrowóz EP05-25

Skład pociągu był następujący: Ty42 24, Bwi 8543, Bwi 8535, Bwi 8542, 014 570, 014 157, 026 672, EP05-23. Wagony były też z Pyskowic.

Na peronie było sporo ludzi, w tym wiele rodzin z dziećmi. Zrobiła się długa kolejka do oglądania kabiny parowozu. Do kabiny elektrowozu była też kolejka ale zdecydowanie mniejsza. Na peronie roiło się od „funkcyjnych”, w żółtych koszulkach z napisem „organizator” i w kolejowych mundurach z rogatywkami. Ci ostatni rozdawali darmowe kartonikowe bilety, o których będzie więcej poniżej.

Wsiadłem do przedostatniego wagonu (014 157) który okazał się być wyposażony w bufet (niestety nieczynny….). bufer w wagonie Frekwencja w pociągu była spora, praktycznie wszystkie miejsca były zajęte,  W czasie jazdy ogłoszono (wagon jest retro, ale ma instalację głośnikową), że pociąg ma numer IC1205. Konduktorzy sprawdzili bilety, a po chwili inny młody człowiek  w mundurze kolejarskim przeszedł przez  wagony sprzedając po 5 zł cegiełki na utrzymanie skansenu w Pyskowicach. Sporo ludzi kupiło, otrzymując w zamian stosowną pocztówkę.

bilety na pociąg specjalny Warszawa Gadańsak - Warszawa GrochówKonduktor, który poprosił mnie o bilet i skasował go szczypcami, w cywilu jest uczniem gimnazjum i zamierza kontynuować naukę w technikum kolejowym.  Na moje pytanie „a co by było gdybym nie miał biletu” odpowiedział „to dostałbyś go ode mnie”  i  na dowód wyciągnął z torby garść biletów.  Bilety były jak najbardziej formalne, z nazwami stacji, odległością (7 km) i ceną (zero zł). Z niejasnych powodów w obie strony dawali bilety w relacji Grochów-Gdańska, ale oczywiście nikt z tego nie robił problemu.

prowizoryczne wyjście z wagonu na stacji Warszawa GrochówW kierunku Grochowa jechaliśmy najpierw linią 9 przez most Gdański.  Po lewym torze, bo od trzech lat drugi tor jest zamknięty.  Oficjalnie trwa jego remont, ale absolutnie nic tam się nie dzieje, poza ustawieniem tarczy zatrzymania (D1) po stronie praskiej (od drugiej strony tarczy nie ma). Następnie liniami 502 i 505 dotarliśmy na Grochów, gdzie pociąg zatrzymał się na wysokości budynku administracyjnego.  Nie ma tam peronu, więc pod jedne drzwi każdego wagonu podstawiono drewniane stopnie. Stamtąd podprowadzano nas pod budynek dyrekcji Warsu, który znajduje się w ogólnodostępnej części stacji.  Po drodze można było podziwiać zestawy kołowe z elektrowozów ustawione w plenerze.  Nie wiem czy to jest stała ekspozycja, czy coś z okazji Dni Transportu.napędowe zestawy kołowe

nastawnia GR5Po drodze do Warsu można było przejść niedaleko nastawni GR5 (wybudowanej w 1974 roku) , która jest w remoncie, ale ciągle jest czynna.  Oraz koło żurawia wodnego, który wyglądał na bardzo nieczynny.

Pod budynkiem Warsu były różne atrakcje dla dzieci, np miniaturowa kolejka parkowa,  fotobudka. oraz konkursy i warsztaty dla najmłodszych. Dorośli mogli się zapisać na zwiedzanie Hali Całopociągowej lub przedwojennego budynku lokomotywowni.

żuraw wodny na stacji Warszawa Grochów

Tuż obok hydrantu eksponowane były dwa urządzenia, zdecydowanie nie retro, należące do Kolejowego Ratownictwa Technicznego: „czołg kolejowy” czyli dźwig na gąsienicach do usuwania poważnie uszkodzonego taboru, i platforma która przewozi ten dźwig na miejsce wypadku.  Ostatni raz (według stanu na wrzesień 2018)  te urządzenia były wykorzystane do „sprzątania” po wykolejeniu ośmiu cystern na linii 38 koło Wężówki na Mazurach w styczniu 2016. Kolejowe Ratownictwo Techniczne - dżwig na gasienicach

Kolejowe Ratownictwo Techniczne - platforma

Poszedłem, w zorganizowanej grupie z przewodnikiem, obejrzeć lokomotywownię.  Jest to budynek oddany do użytku niedługo przez druga wojną, początkowo obsługujący elektryczne zespoły trakcyjne ze świeżo zelektryfikowanych linii w węźle warszawskim. Hala zachowała się w zasadzie w niezmienionym stanie, ale zmieniło się jej wykorzystanie: obecnie dokonywane tam są przeglądy i naprawy elektrowozów PKP Intercity.

W hali dostkot, lokator lokomotywowniępne dla nas były trzy tory (z pięciu), w tym jeden niezelektryfikowany do wyładowywania i przechowywania podzespołów. Na pozostałych dwóch torach stało kilka lokomotyw, w tym „Husarz”, nic czego bez problemów nie można zobaczyć gdzie indziej.  Swoistą atrakcją był czarny kot, stały lokator lokomotywowni, którym opiekują się pracownicy.

Zbliżała się pora powrotu.  W drodze do pociągu zrobiłem kilka ogólnych zdjęć taboru na torach postojowych.  Wielkość terenu robi wrażenie: jest to z grubsza (bardzo z grubsza….) prostokąt o wymiarach 2500 na 600 metrów.

Olszynka Grochowska - widok ogólny

W drodze powrotnej zestawienie pociągu było dokładnie takie samo, czyli tym razem na przodzie był elektrowóz, a parowóz dawał się łaskawie ciągnąć z tyłu. Tak więc tytuł postu pozostaje prawdziwy: do Warszawy Grochów było pod parą, a jak było z powrotem to zupełnie inna bajka…

%d blogerów lubi to: