Kolej na kolej

Strona główna » Posty oznaczone 'Przemyśl'

Archiwa tagu: Przemyśl

Śnieg na torach

Wreszcie mamy prawdziwą zimę, więc zobaczmy jak ze śniegiem radzą sobie koleje. Na początek składanka spektakularnych filmików z kolei północno-amerykańskich:

Śnieżny pług w akcji na wysokości około 3000 metrów na granicy amerykańskich stanów Colorado i New Mexico można zobaczyć w tym poście.

Szwajcarska Kolej Retycka kolej (Rhätische Bahn), jest oczywiście zelektryfikowana, ale ma w swoim taborze parowy pług śnieżny z 1910 roku, który czasami jest uruchamiany jako turystyczna atrakcja. Oto ten pług w akcji w rejonie przełęczy Berninapass

A teraz, dla kontrastu, swojskie narodowe odśnieżanie na Średzkiej Kolejce Wąskotorowej (zwanej też dumnie Średzką Koleją Powiatową) w 1996 roku:

A na zakończenie kilka zdjęć (ze zbiorów „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” dostępnych w Narodowym Archiwum Cyfrowym) pod wspólnym wezwaniem „kiedyś to były zimy….”. Są one z okolic Przemyśla i Lwowa z 1928 roku.


Jakub Haas, nadworny maszynista cesarza Franciszka Józefa

Jest sporo kolorowych charakterów z Galicji z czasów Franciszka Józefa (panował od 2 grudnia 1848 do 21 listopada1916). Jedną z tych postaci, związaną z koleją, jest maszynista Jakub Haas.

Urodził się w 1840 roku jako ósmy z kolei syn Daniela i Fejgi w rodzinie drobnych żydowskich rzemieślników w Lipniku nad Beczwą (Lipník nad Bečvou)*) na Morawach niedaleko Przerowa (Přerov). Brał udział w bitwie austriacko-włoskiej pod Solferino (1859) jako szeregowiec w armii austriackiej Po wojnie wrócił do rodzinnego miasteczka gdzie znalazł pracę w kolejnictwie. Najpierw pracował w warsztatach kolejowych, potem jeździł na parowozach jako pomocnik maszynisty, wreszcie po 6 latach praktyki zdał egzamin na maszynistę pociągu osobowego. Jeszcze jako pomocnik maszynisty w 1886 roku zorganizował i poprowadził pierwszy wojskowy pociąg sanitarny wywożący rannych Austriaków z pola bitwy pod Sadową (Königgrätz). Za ten czyn dowództwo wojskowe rekomendowało go do nagrody.

Już jako maszynista uratował w ostatniej chwili pociąg pasażerski przed wjazdem na zerwany most w dolinie Prutu, na drodze żelaznej Lwów-Jassy. Jeśli wierzyć ówczesnym opowieściom było to tak:

Pociąg zbliżał się do rzeki. Nagle rozległ się straszliwy zgrzyt, pociąg przystanął i zaczął się cofać. Wszystkie bagaże pospadały na głowy pasażerów. Wreszcie pociąg stanął i ludzie wybiegli na zewnątrz. Maszynista oparty o lokomotywę, flegmatycznie palił fajkę.

„Co się stało? „

„A nic wielkiego. Tylko woda zerwała most na rzece” …

zerwany most na rzece Prut

Haas w ostatniej chwili zauważył przęsła mostu, płynące po Prucie. Lokomotywę zatrzymał tuż przed przepaścią. Po tym wydarzeniu, zgodnie z osobistym rozkazem cesarza Franciszka Józefa, został maszynistą pociągu dworskiego.

Cesarz odbył pierwsza przejażdżkę z Jakubem Haasem w drodze na wielkie manewry do Gródka (później Gródek Jagielloński, obecnie Городок na Ukrainie). Na zakończenie jazdy polecił swemu adiutantowi przekazać dla maszynisty dwa cygara marki „Wirginia”. Adiutant z niechęcią poszedł w kierunku lokomotywy i podając Haasowi końcami dwóch palców cygara powiedział napuszony: Macie tu dobry człowie­ku dwie „Wirginie”. Cesarz był łaskaw ofiarować je wam za dobrą jazdę – Panie baronie – odparł maszynista biorąc cygara – proszę zameldować Najjaśniejszemu Panu, że za taką jazdę należy mi się cała skrzynka cygar i na dodatek jakieś dobre wino. Oburzony baron wrócił do cesarskiego wagonu. To bezczelny impertynent! – zawołał i opowiedział przebieg rozmowy. Cesarz zaczął się śmiać do łez. Poklepał adiutanta po ramieniu: baronie, ten człowiek miał rację. I polecił dać to, czego życzył sobie maszynista. Po podróży zaś cesarz osobiście pofatygował się na platformę lokomotywy. – Dobra była jazda! -powiedział. Jestem zadowolony. Odtąd będziecie zawsze jeździć ze mną. – Rozkaz, Najjaśniejszy Panie, jeśli wino będzie zawsze takie dobre jak tym razem … Cesarz roześmiał się: Postaramy się zadowolić was w tym względzie!

cesarz Franciszek Józef

Według galicyjskiej kolejarskiej legendy Haas kilkakrotnie dostąpił zaszczytu osobistej rozmowy z Najjaśniejszym Panem, zwracając jego uwagę na ciężki los maszynistów kolejowych, w szczególności na konieczność całkowitej abstynencji w czasie służby.

Jest więcej opowieści o cesarskim maszyniście, mniej lub bardziej prawdziwych. Cesarz nie podróżował pociągiem zbyt często, więc Jakub Haas, uznawany powszechnie za najlepszego maszynistę w Austro-Węgrzech, człowieka o żelaznych nerwach, na co dzień prowadził ekspresowe pociągi pasażerskie, głównie na linii Kraków-Lwów. Pewnego dnia na odcinku Przemyśl-Jarosław zauważył jadący z przeciwka po tym samym torze pociąg towarowy. Czym prę­dzej włączył kontraparę czyli „tylny bieg” i wycofał się gwałtownie. Na szczęście pociąg towarowy zatrzymał się w porę. Po tej historii Haasowi została pamiąt­ka: ze strachu posiwiał. Podobno gdy w końcu przyjechał na stację w Jarosławiu, wszedł do biura, aby zrobić awanturę dyżurnemu ruchu. Zastał go śpiącego. Niewiele myśląc, chwycił go na ręce, wyniósł na pole (nie „na dwór”, bo to Galicja) i rzucił w zaspę śnieżną. Bezceremonialnie potraktowany urzędnik poskarżył się na znieważenie przez prostego maszynistę i w ramach rekompensaty został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Kolei.

Jak widać, Haas miał nietypowe i drastyczne metody traktowania kolejarzy, którzy nie wypełniali swoich obowiązków. Oto inny przykład: pewnego razu, na skutek omyłki zwrotniczego, pociąg prowadzony przez Haasa wjechał na ślepy tor. W ostatniej chwili udało sie wyhamować. Po powrocie na stację Haas wpadł w wściekłość i obił zwrotniczego miotłą.

W 1900 roku Haas przeszedł na emeryturę. Pożegnanie było uroczyste. Na bankiet przybyli wysocy dostojnicy kolejowi. a cesarsko-królewski szambelan udekorował go w imieniu Franciszka Józefa wysokim odznaczeniem dworskim. Haas jako emeryt osiedlił się w Przemyślu, do którego czul duży sentyment i w którym spędził 35 lat swojego emeryckiego życia. W ciągu swojej pracy na kolei nauczył się ję­zyka polskiego i uważał się za Polaka. Wymawiając imię cesarskie, zawsze wstawał. Do końca życia dementował obiegową w Galicji opinię, że linka sygnalizacyjna łącząca salonkę cesarską z lokomotywą przytwierdzana była na czas podróży do nogi maszynisty.

Jakub Haas zmarł w Przemyślu 4 lutego 1935 roku mając 95 lat i pochowany został na tamtejszym cmentarzu żydowskim.


*) Według niektórych źródeł Haas urodził się w miejscowości Gibov na Morawach. Takiej miejscowości nie ma ani na współczesnych mapach, ani w dokumentach z epoki.


Wykorzystano m.in. informacje z tekstów Leszka Mazana i Ryszarda Dzieszyńskiego.

%d blogerów lubi to: