Kolej na kolej

Strona główna » Posty oznaczone 'Polregio'

Archiwa tagu: Polregio

Ceny biletów Polregio w górę od 1 sierpnia

Od 1 sierpnia 2022 bilety Polregio podrożeją, o od kilkudziesięciu groszy do 100 złotych. To już druga zmiana (czytaj: podwyżka) taryfy tego przewoźnika w ciągu roku.

Pociąg Polregio

Z nowych cen w taryfie podstawowej wynika, że pasażerowie korzystający z Polregio na kilkukilometrowej trasie zapłacą za bilet jednorazowy o kilkadziesiąt groszy więcej. Większe podwyżki, sięgające kilku złotych, dotyczą dłuższych dystansów.

Na przykład za 100-kilometrową podróż według nowej taryfy zapłacimy 27,80 zł zamiast 24 zł jak do 31 lipca.

W górę także ceny biletów okresowych Polregio. Kwartalny imienny karnet na 50-kilometrową trasę dotychczas kosztował 790 złotych. Od 1 sierpnia cena pójdzie w górę do 908 złotych. Za miesięczny bilet na tej samej trasie zapłacimy 370 zł zamiast 322 zł.

Podrożeją też Regiokarnety (z 75 zł do prawie 90 zł), bilety turystyczne (z 48 zł do 55 zł) i bilety na rower ( z 7 zł do 8 zł). Inflacja nie ominie też psów – za bilet dla psa trzeba będzie zapłacić 5 zł, czyli o 50 groszy więcej.

Podwyżki będą również dotyczyć specjalnych taryf, np. Pomorskiej czy Podkarpackiej, w ramach których bilety na niektórych trasach są nieco tańsze. Zmiany dotkną także korzystających z przyspieszonych pociągów InterRegio i SuperRegio.

Jednym z powodów podwyżek jest porozumienie zarządu Polregio ze związkami zawodowymi maszynistów, którzy zapowiadali strajk generalny domagając się wyższych pensji. W wyniku porozumienia kolejarze otrzymają pensje wyższe o 700 złotych miesięcznie.

Strajk w Polregio odwołany

Późnym wieczorem 13 maja 2022 w siedzibie Polregio podpisano porozumienie między związkami zawodowymi a zarządem spółki, dotyczące podwyżek dla pracowników.

Kolejarze osiągnęli prawie wszystko czego chcieli: miesięcznie 700 zł podwyżki, ale rozłożonej na dwie raty. W tym roku dostaną 400 zł, z wyrównaniem od 1 stycznia, a dodatkowe 300 zł będzie wypłacane od 1 stycznia 2023. Początkowo związki żądały 700 zł od 1 grudnia 2021.

Pociag Polegio (Wikipedia)

Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Podpisane porozumienie przewiduje , że jeśli urzędy marszałkowskie (które finansują przewozy Polregio) nie zawrą ze spółką stosownych aneksów do istniejących umów do 10 czerwca, związki będą mogły uznać porozumienie za nieważne i zorganizować strajk w tych województwach, w których nie będą wdrożone podwyżki.

Będzie strajk Polregio?

Aktualizacja 14/05/2022: strajk został odwołany, szczegóły w tym poście.

Polregio to największy pasażerski przewoźnik w Polsce, dlatego generalny strajk jego pracowników, zaplanowany na 16 maja 2020, oznaczałby paraliż na wielkiej części sieci kolejowej (jedynie Mazowsze nie jest obsługiwane pociągami tego przewoźnika) i ogromne problemy dla tysięcy pasażerów korzystających z jego połączeń

Być może wszystkie zainteresowane strony dogadają się w ostatniej chwili i strajk zostanie odwołany „za pięć dwunasta”, podobnie jak to było z kontrolerami ruchu lotniczego. Ale jeśli korzystasz z usług Polregio, przygotuj sobie awaryjne rozwiązanie na 16 maja i dni późniejsze.

Oigiag Polrefio (zgjecie ilustracyjne)
Foto: Piotr Skórnicki

Jak zwykle chodzi o pieniądze. Związki zawodowe w Polregio domagają się podwyżki wynagrodzeń o 700 zł brutto z wyrównaniem od 1 grudnia 2021 r. Zarząd spółki zaoferował podwyżki ale jedynie w wysokości 400 zł i dopiero od stycznia 2022 roku, oraz jednorazową gratyfikację w wysokości 500 zł.

Konflikt między zarządem Polregio a pracownikami trwa już miesiąc. Kolejarze odmawiają pracy w nadgodzinach i biorą zwolnienia lekarskie, wskutek czego odwoływane jest kilkadziesiąt pociągów dziennie.

Aby spełnić związkowe żądania podwyżek uposażenia, zgodę musi wyrazić nie tylko zarząd spółki, ale i marszałkowie województw w których kursują pociągi Polregio. Marszałkowie argumentują, że Polregio to państwowa spółka w której większościowym udziałowcem jest Agencja Rozwoju Przemysłu. która nie zamierza ponosić kosztów podwyżek. Stąd protest samorządów, które domagają się wsparcia ze strony ARP.

Stacja Puck

Stacja Puck (woj. pomorskie) została otwarta w 1898 roku. Po uzyskaniu przez Polskę dostępu do morza po 1. wojnie, była to stacja najbliższa jakiegokolwiek polskiego portu (pierwszy statek wpłynął do Gdyni dopiero w kwietniu 1923).

Obecny budynek dworca (przy ulicy Dworcowej….) pochodzi z 1928 roku. Oto zdjęcia, od strony ulicy i od strony torów:

Taka ciekawostka: oczekiwałbym ze na Kaszubach będzie sporo napisów w lokalnym kaszubskim języku. Ale ich prawie nie ma, poza nazwami miejscowości. W okolicy stacji jedyny napis po kaszubsku jest na przystanku autobusowym, naprzeciwko budynku dworca,

W samym budynku dworca bez niespodzianek: kasa biletowa, mała poczekalnia. Toaleta w obskurnej osobnej budzie w odległości kilkunastu metrów. Wchodzimy na peron (jest jeden, wyspowy czyli między dwoma torami) przez zamykane szlabanem przejście.

Z peronu widać budynek dawnego magazynu z rampą, już bez obsługującego ją kiedyś toru. Na magazynie jest mało czytelny szyld jakiegoś sklepiku, skądinąd zamkniętego na głucho.

Sam peron nie różni się od peronów na innych stacjach tej wielkości. Ławki, wiata, tablice z rozkładem jazdy, zegar, semafory. Oto widok w kierunku Władysławowa. Są napisy „tor” po angielsku i niemiecku, ale po kaszubsku nie ma….. W tle widać dodatkowe tory (połączone z głównymi tylko od strony Redy) na których stoi wózek motorowy z przyczepą, a za nim zapuszczony budynek trzystanowiskowej parowozowni, o której będzie dalej.

Na jednym z bocznych torów stacji Puck można było oglądać wózek motorowy WM-15A z dźwigiem hydraulicznym i przyczepą. Nie mam pojęcia czy to jest stałe miejsce postoju, ale przez cały tydzień się nie ruszył z miejsca.

Obecnie ruch pociągów na stacji Puck jest mało urozmaicony. Cały rok jeżdżą pociągi osobowe Gdynia Główna – Hel, a w sezonie letnim zatrzymują się tam również dalekobieżne pociągi wakacyjne z różnych miast w centrum i na południu Polski. Lokalne pociągi obsługiwane są spalinowym zespołami trakcyjnymi do których często jest doczepiany „klasyczny” wagon do przewozu rowerów (bardzo przydatny w okresie letnim). Oto taki „składany” pociąg (Polregio PR90416) do Gdyni Głównej na stacji w Pucku:

Dawniej Puck widywał bardziej urozmaicone połączenia. Przede wszystkim była to stacja początkowa pociągów do Krokowej. Przestały one kursować w 1991, zaś tory na odcinku Swarzewo (następna stacja za Puckiem w kierunku Władysławowa) – Krokowa usunięto w roku 2005. Parowozy obsługujące trasę Puck-Krokowa stacjonowały we wspomnianej powyżej parowozowni. W lecie 1938 były nawet bezpośrednie wagony z Warszawy do Krokowej, aczkolwiek trudno uznać to połączenie za szybkie i wygodne: wyjeżdżając z Warszawy o 21:40 przyjeżdżało się do Pucka o 7:25 i po ponad półgodzinnym postoju wyruszało się w trwającą 1 godzinę 10 minut podróż do Krokowej, odległej o całe 22 kilometry. W okresie powojennym kursowały też pociągi na trasie Reda-Puck.

A na zakończenie powrót do współczesności: zdjęcie pociągu PR90313 (Gdynia Gł-Hel) na przejeździe przez ulicę Wejherowską, nieco na północ od stacji Puck:

zdjęcia wykonane 7-12 czerwca 2021

Maszynistka w Polregio

Większość kobiet ciągle uważa, że maszynista to tylko męski zawód, głównie dlatego, że wymaga dużej siły fizycznej. Przy nowoczesnym taborze nie jest to prawdą, i kolejne panie decydują się na karierę jako maszynistki pociągów.

Pisałem dziewięć miesięcy temu o dwóch maszynistkach pracujących dla Kolei Mazowieckich. Ostatnio do tego grona dołączyła Zuzanna Wytrykowska, maszynistka pracująca w Polregio od połowy sierpnia 2020.

Zuzanna Wytrykowska, maszynistka Polregio
Maszynistka Zuzanna Wytrykowska (fot. Zbigniew Woźniak – Gazeta Olsztyńska)

O swoim wyborze kariery pani Wytrykowska rozmawiała z portalem Rynek Kolejowy. Kolej nie była jej pierwotną preferencją. Rzuciła studia na położnictwie i dopiero wtedy zdecydowała się na pracę na kolei. O kursie dla maszynistów powiedział jej ojciec (skądinąd z zawodu kierownik pociągu). Po kilku dniach namysłu i spotkaniu z maszynistą instruktorem postanowiła spróbować, myśląc że jak się uda to będzie świetnie, a jak nie, to przecież nie koniec świata.

Najważniejszym dla niej przeżyciem na szkoleniu była pierwsza jazda, jeszcze pod nadzorem maszynisty-instruktora, kiedy to mogła po raz pierwszy dowieźć pasażerów do celu. Najtrudniejsza do opanowania była budowa pojazdów i tutaj bardzo dużo pomógł jej ojciec, instruktorzy oraz koledzy, którzy cierpliwie wszystko tłumaczyli. Samo szkolenie było intensywne, zajęcia odbywały się również w weekendy. Bardzo duży nacisk kładzie się na przepisy i tego na kursie uczono najwięcej.

Zuzanna Wytrykowskiej podoba się że nie jest to praca od 7 do 15. Każdego dnia dzieje się coś innego: inny sprzęt, inna trasa, inni ludzie. W tej pracy nie ma monotonii.

Na pytanie dlaczego tak mało kobiet decyduje się na karierę maszynistki, padła następująca odpowiedź:

Myślę, że wiele kobiet jest przekonanych, że bycie maszynistą jest tylko dla mężczyzn, że potrzeba dużej siły fizycznej. A tabor jest coraz nowszy i wcale nie wymaga używania siły. Może boją się jak pogodzić tę karierę z życiem rodzinnym. Warto jeszcze raz podkreślić, że to nie jest praca od 7 do 15 i nie mamy ustawowo wolnych weekendów i świąt. Zdarzało się, że miałam wolne w tygodniu, a za to weekend w pracy, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Jestem przyzwyczajona do tego, bo pracowałam kiedyś w gastronomii i tam również nie ma wolnych weekendów. Dla niektórych może to być problem, gdyż czasami nie ma mnie na wydarzeniach rodzinnych, ale myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia. Grafik jest elastyczny, więc zaczynamy o różnych godzinach. Niekiedy jest to wcześnie rano, a nieraz po południu.

Dziewczynom, które zastanawiają się nad wyborem drogi zawodowej związanej z koleją chciałabym powiedzieć, że jest to świetna, dynamiczna praca z pewnym zatrudnieniem i możliwością rozwoju. Żeby się nie bały, bo nie jest to już tylko męski świat. Jest nas coraz więcej i mam nadzieję, że z roku na rok będzie dalej przybywać dziewczyn na kolei. W tej pracy ważny jest kontakt i współpraca z innymi osobami z zespołu – kierownikami pociągów, dyżurnymi ruchu czy też innymi maszynistami.

Dobrze, że padają bezsensowne profesjonalne bariery i stereotypy. Szkoda tylko, że tak powoli….. Mam nadzieję, że już wkrótce zatrudnienie kolejnej maszynistki nie będzie sensacją godną uwieczniania w prasie (ani w tym blogu).

Kraków – Katowice: olej kolej?

W nowym rozkładzie jazdy, obowiązującym od 13 grudnia 2020, kolejowe połączenia miedzy Krakowem a Katowicami znacznie się poprawiły w porównaniu z sytuacją panująca przez ostatnie dziesięć lat. Ale przewodnicy autobusowi nie odpuszczają…..

Po dziesięciu latach modernizacji kolejowa oferta przejazdu pomiędzy Krakowem a Katowicami nareszcie wróciła do normalności. Czas przejazdu tej trasy (niecałe 80 km) przez wiele lat wynosił dwie i pół godziny, z kilkoma pociągami na dobę. Obecnie czas podróży pociągami Polregio i Kolei Śląskich (KŚ) skrócił się do 1h 10 min – 1h 30 min, zaś Intercity – poniżej godziny. W sumie ma być 37 połączeń w każdą stronę. Co jest w polskich warunkach niezwykłe, to to że Polregio i KŚ będą wzajemnie honorować swoje bilety, sprzedawane po jednej cenie – 13 zł.

Na te zmiany bardzo szybko zareagowała autobusowa konkurencja.Dwóch współpracujących na tej trasie przewoźników obniżyło ceny biletów z 17 do zaledwie 12 zł, oferując odjazdy co 20 minut z czasem przejazdu 65 minut. Do tego promują się dość jednoznacznym hasłem „Olej Kolej” (na reklamie obok, nazwa przewoźnika została zakryta) . Skądinąd dowodzi to jak wysokie były marże przewoźników autobusowych, skoro teraz mogą sobie pozwolić sobie na tak znaczącą obniżkę . Jest jasne że siłą transportu autobusowego była przez ostatnie lata słabość oferty kolejowej.

Co będzie dalej, czy autobusy pozostaną konkurencyjne dla kolei, rozstrzygnie wolny rynek….

Konduktor nie może karać za brak maseczki

Jest obowiązek zakrywania ust i twarzy w czasie podróży w pociągach polskich operatorów. Co konduktor może zrobić z pasażerem, który nie przestrzega tej reguły?

Krótko mówiąc – niewiele. Na gruncie powszechnie obowiązującego prawa drużyny konduktorskie nie są uprawnione do nakładania grzywien czy kar administracyjnych za brak maseczki, informuje rzecznik ministerstwa infrastruktury Szymon Huptyś.

Z kolei Rzecznik Praw Pasażera przy Prezesie Urzędu Transportu Kolejowego Tomasz Frankowski wyjaśnia, że przepisy nie zakazują przewozu osób niewypełniających obowiązku założenia maseczki, jednak prawo przewozowe pozwala nie dopuścić do przewozu osób, które zagrażają bezpieczeństwu lub porządkowi. Przepis ten ma charakter ogólny i jego zastosowanie wobec osoby niezasłaniającej ust lub nosa powinno podlegać indywidualnej ocenie. Przewoźnicy w każdej sytuacji mogą zwrócić się do policji, która ma możliwość pouczenia lub nałożenia mandatu karnego na osobę nieprzestrzegającą przepisów.

Rzecznik Polregio Dominik Lebda stawia sprawę jeszcze bardziej jasno i kategorycznie: żadne przepisy nie zezwalają ani przewoźnikowi ani konduktorowi na usunięcie z pociągu z użyciem jakichkolwiek środków przymusu podróżnego, który nie stosuje się do obowiązku zasłaniania ust i nosa. Obsługa pociągu powinna zwracać uwagę czy pasażerowie przestrzegają obowiązek noszenia maseczki, przypominać i nakłaniać do jego przestrzegania – natomiast nie posiada żadnych uprawnień co do egzekwowania tegoż nakazu. Uprawnienie takie przysługuje jedynie policji, którą obsługa pociągu może w uzasadnionych przypadkach prosić o interwencję. To funkcjonariusz policji może wystawić mandat na podstawie art. 54 kodeksu wykroczeń lub skierować wniosek o ukaranie do inspektora sanitarnego, który może wszcząć postępowanie administracyjne.

Wykorzystano materiały z „Rynku Kolejowego”

rainbow
%d blogerów lubi to: