Kolej na kolej

Strona główna » Posty oznaczone 'Hel'

Archiwa tagu: Hel

Rowerem na Hel: więcej pociągów po wakacjach

Zbliża się koniec sezonu letniego, i właśnie teraz województwo pomorskie zwiększa liczbę pociągów do Helu we wrześniowe weekendy. Pojawiły się dodatkowe połączenia, w których można też wozić rowery.

Jak pisałem poprzednio, na wniosek Polregio w terminie od 26 czerwca do 31 sierpnia wprowadzono poważne ograniczenia przewozu rowerów na trasie Gdynia Gł. – Hel, pod pretekstem zapewnienie miejsc pasażerom, w tym szczególnie rodzinom podróżującym z dziećmi w wózkach oraz osobom z niepełnosprawnościami.

Obecnie uruchomiono dwie dodatkowe pary pociągów łączących Trójmiasto i Hel w weekendy. Będą kursować od 4 września do 3 października 2021. Rozkład jazdy tych dodatkowych pociągów został tak ułożony, aby umożliwić jednodniowe wycieczki z Trójmiasta. Wyjadą ze stacji Gdynia Główna w soboty i niedziele o godzinie 9:35 i 11:05, a z Helu 12:14 i 17:50.

Dodatkowo od końca wakacji wprowadzona została możliwość przewozu rowerów we wszystkich pociągach kursujących linią do Helu. Trzeba jednak pamiętać, że wymaga to uprzedniego zakupu rezerwacji miejsca na rower.

Z rowerem na Hel tylko w niektórych pociągach. Rowerzyści mogą wybrać inny kierunek

Od 26 czerwca 2021 większość pociągów Polregio kursujących pomiędzy Gdynią a Helem nie zabiera na pokład rowerów. Spośród 22 par połączeń, które kursują w sezonie, tylko 4 pary oferują możliwość przewozu roweru.

Jak podaje Michał Piotrowski, rzecznik prasowy pomorskiego urzędu marszałkowskiego, na wniosek Polregio w terminie od 26 czerwca do 31 sierpnia wprowadzono ograniczenie przewozu rowerów na trasie Gdynia Gł. – Hel. Wyznaczono pociągi, w których zapewniono przewóz maksymalnie 28 rowerów w wagonach specjalnie do tego przystosowanych. Celem tego działania jest zapewnienie miejsc pasażerom, w tym szczególnie rodzinom podróżującym z dziećmi w wózkach oraz osobom z niepełnosprawnościami.

Wiadomość tę uzupełnił rzecznik Polregio, Dominik Lebda:

Przewóz rowerów na trasie Gdynia Gł. – Hel – Gdynia Gł. jest możliwy w łącznie 8 pociągach (4x Gdynia Gł. – Hel i 4x Hel – Gdynia Gł.) zestawionych wyłącznie z wagonów (w tym Bp – 120). We wskazanych pociągach ustalony został limit rowerów wynoszący 28 szt., który wynika z liczby specjalnie zamontowanych haków służących do bezpiecznego przewożenia rowerów. Przewóz rowerów jest więc możliwy tylko na podstawie zakupionego biletu w ramach dostępnego limitu. Co istotne – przewóz rowerów w innych pociągach nie jest możliwy nawet wtedy, gdy istnieje przestrzeń do ich przewozu.

„Rynek Kolejowy” w artykule opisującym tę zmianę dodaje wielce pomocny komentarz: „Rowerzyści mogą też rozważyć inny kierunek”.

Stacja Puck

Stacja Puck (woj. pomorskie) została otwarta w 1898 roku. Po uzyskaniu przez Polskę dostępu do morza po 1. wojnie, była to stacja najbliższa jakiegokolwiek polskiego portu (pierwszy statek wpłynął do Gdyni dopiero w kwietniu 1923).

Obecny budynek dworca (przy ulicy Dworcowej….) pochodzi z 1928 roku. Oto zdjęcia, od strony ulicy i od strony torów:

Taka ciekawostka: oczekiwałbym ze na Kaszubach będzie sporo napisów w lokalnym kaszubskim języku. Ale ich prawie nie ma, poza nazwami miejscowości. W okolicy stacji jedyny napis po kaszubsku jest na przystanku autobusowym, naprzeciwko budynku dworca,

W samym budynku dworca bez niespodzianek: kasa biletowa, mała poczekalnia. Toaleta w obskurnej osobnej budzie w odległości kilkunastu metrów. Wchodzimy na peron (jest jeden, wyspowy czyli między dwoma torami) przez zamykane szlabanem przejście.

Z peronu widać budynek dawnego magazynu z rampą, już bez obsługującego ją kiedyś toru. Na magazynie jest mało czytelny szyld jakiegoś sklepiku, skądinąd zamkniętego na głucho.

Sam peron nie różni się od peronów na innych stacjach tej wielkości. Ławki, wiata, tablice z rozkładem jazdy, zegar, semafory. Oto widok w kierunku Władysławowa. Są napisy „tor” po angielsku i niemiecku, ale po kaszubsku nie ma….. W tle widać dodatkowe tory (połączone z głównymi tylko od strony Redy) na których stoi wózek motorowy z przyczepą, a za nim zapuszczony budynek trzystanowiskowej parowozowni, o której będzie dalej.

Na jednym z bocznych torów stacji Puck można było oglądać wózek motorowy WM-15A z dźwigiem hydraulicznym i przyczepą. Nie mam pojęcia czy to jest stałe miejsce postoju, ale przez cały tydzień się nie ruszył z miejsca.

Obecnie ruch pociągów na stacji Puck jest mało urozmaicony. Cały rok jeżdżą pociągi osobowe Gdynia Główna – Hel, a w sezonie letnim zatrzymują się tam również dalekobieżne pociągi wakacyjne z różnych miast w centrum i na południu Polski. Lokalne pociągi obsługiwane są spalinowym zespołami trakcyjnymi do których często jest doczepiany „klasyczny” wagon do przewozu rowerów (bardzo przydatny w okresie letnim). Oto taki „składany” pociąg (Polregio PR90416) do Gdyni Głównej na stacji w Pucku:

Dawniej Puck widywał bardziej urozmaicone połączenia. Przede wszystkim była to stacja początkowa pociągów do Krokowej. Przestały one kursować w 1991, zaś tory na odcinku Swarzewo (następna stacja za Puckiem w kierunku Władysławowa) – Krokowa usunięto w roku 2005. Parowozy obsługujące trasę Puck-Krokowa stacjonowały we wspomnianej powyżej parowozowni. W lecie 1938 były nawet bezpośrednie wagony z Warszawy do Krokowej, aczkolwiek trudno uznać to połączenie za szybkie i wygodne: wyjeżdżając z Warszawy o 21:40 przyjeżdżało się do Pucka o 7:25 i po ponad półgodzinnym postoju wyruszało się w trwającą 1 godzinę 10 minut podróż do Krokowej, odległej o całe 22 kilometry. W okresie powojennym kursowały też pociągi na trasie Reda-Puck.

A na zakończenie powrót do współczesności: zdjęcie pociągu PR90313 (Gdynia Gł-Hel) na przejeździe przez ulicę Wejherowską, nieco na północ od stacji Puck:

zdjęcia wykonane 7-12 czerwca 2021

PRLowskie bonusy dla kolejarzy

Oczywiście tytuł jest anachroniczny: w PRLu nie było bonusów, tylko świadczenia socjalne. No dobrze, sprawa terminologii jest wyjaśniona, teraz popatrzmy co poza pensją, premią i emeryturą oferowano PKPowskim kolejarzom w 1958 roku. Wymienię tu tylko kilka bonusów, a zawłaszcza tych które nie mają odpowiednika w obecnej rzeczywistości. Tak więc nie będzie o zniżkach na bilety czy o odzieży służbowej….

Odznaka zasłużonego kolejarza PRL

Dom Wysłużonego Kolejarza w Milanówku do którego mogli być przyjęci emeryci i renciści kolejowi, pozostający w trudnych warunkach rodzinnych i społecznych. Mogły im towarzyszyć niezdolne do stałej pracy żony w wieku ponad 55 lat. Jednakże emeryci z poważnymi zmianami miażdżycowymi oraz z niedowładem rąk i nóg, niezdolni do własnej obsługi, byli wykluczeni. Emeryt przekazywał na rzecz Domu 80% renty/emerytury. Jeśli nie pokrywało to kosztów utrzymania, rodzina była zobowiązana wpłacać brakującą kwotę. W domu było początkowo 60, później 120 miejsc.

Dom Wysłużonego Kolejarza w Milanówku, stan obecny

Pierwotnie teren zajmowany przez ten dom i otaczający go park należał do Heleny Lasockiej, wnuczki Michała Lasockiego, który opracował „Plan Letniska Milanówek w Guberni Warszawskiej, powiecie Błońskim”. Po 2. wojnie światowej p. Lasocka została wysiedlona z Milanówka z zakazem przebywania w odległości do 30 km od tego miasta. Teren został przejęty przez Polskie Koleje Państwowe. Wybudowano tam Dom Wysłużonego Kolejarza, a na terenie dawnego ogrodu powstała stacja uzdatniania wody. Obecnie budynek należy do Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Milanówku który prowadzi tam Dzienny Dom Opieki Medycznej.

Odznaka "Przodujący Kolejarz" wzór 1954

Pomoc przy budowie domków jednorodzinnych w ramach tzw. budownictwa przyzakładowego. W szczególności można było uzyskać poparcie zakładu pracy w staraniach o uzyskanie od prezydiów rad narodowych przydziału materiałów budowlanych (jak dodaje ówczesny poradnik kolejarza: „jest to zasadnicza forma zaopatrzenia materiałowego dla tego budownictwa”). W miarę możliwości zakład pracy mógł odsprzedać budującym tzw. materiały staroużyteczne, zbędne już dla kolei, np. zużyte szyny do (2 ton) i podkłady (do 200 sztuk). Można było tez ubiegać się o kredyt, ale „ze względu na ograniczone obecnie możliwości możliwości państwa tak w zakresie ilości materiałów budowlanych jak i kredytów bankowych” praktycznie mieli szansę tylko ci, którzy chcieli budować domy o powierzchni użytkowej do 85m2.

Stosowane wówczas drewniane podkłady przed ułożeniem w torach nasączane były kreozotem lub innymi środkami grzybobójczymi. Pracownicy zakładów nasączania podkładów mieli prawo do dodatku za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Tak więc stosowanie podkładów jako budulca nie było najzdrowszym rozwiązaniem.

Srebrna odznaka "Przodujący Kolejarz"

Dom Dziecka PKP w Wolsztynie powstał 15 września 1949. Początkowo przebywały tam dzieci kolejarzy osierocone przez wojnę. Później dołączały do nich dzieci zakwalifikowane ze względu na szczególnie trudne warunki bytowe (np choroba rodziców), Dom zamieszkiwało około 70 dzieci w wieku od 3 do 18 lat.

Obiekt ten nadal istnieje, należy do lokalnego samorządu, który prowadzi w nim Dom Dziecka „Droga” dla dzieci powyżej 10 roku życia. Może w nim przebywać do 14 dzieci.

Były dom dziecka PKP w Wolsztynie, stan obecny

Złota odznaka "Przodujący Kolejarz"

Wczasy wagonowe to były wakacje organizowane w odpowiednio zaadaptowanych osobowych lub towarowych wagonach kolejowych. Ośrodki tego typu znajdowały się w wielu miejscach: nad morzem (Hel, Mielno, Darłówek, Ustka), w Małopolsce (Zakopane i Nowy Targ), na Mazurach (Ruciane – Nida) i Dolnym Śląsku (Szczawno – Zdrój). Skierowania na te wczasy przydzielano w pierwszej kolejności wyróżniającym się pracownikom, rodzinom wielodzietnym oraz samotnym matkom i ojcom.

Czasami z tymi skierowaniami coś nie wychodziło:

Pewnego razu zwrotniczy Józef Smoleń, pracujący w stacji Zakopane, dostał przydział wczasowy na Spyrkówkę – odległą od jego domu o kilkaset metrów. Nie mając innego wyjścia, sypiał we własnym domu, a na śniadania, obiady i kolacje chodził do stołówki ośrodka.

Ewa Jeleń, Jan Krupski: Stacja Kolejowa Zakopane. Kolejowa Oficyna Wydawnicza, 1999

W czerwcu i wrześniu z tych wczasów mogły korzystać tez osoby samotne i rodziny bezdzietne. Dojazd dla kolejarzy i ich rodzin był bezpłatny, ale trzeba było przyjechać pierwszym pociągiem w dniu rozpoczęcia turnusu. Poza tym dla dobra wszystkich wszystkich wczasowiczów ustalono, ze w ośrodkach nie mogą przebywać osoby chore, upośledzone fizycznie bądź umysłowo.

Wczasy wagonowe przeżyły PRL, ale jako ośrodki komercyjne. Nadal w internecie można znaleźć (a raczej: przed pandemią można było znaleźć) ogłoszenia tego typu wakacji, zwykle w obiektach niegdyś należących do PKP, ale mocno zmodernizowanych. Poniższy dokumentalny film, z 2009 roku, pokazuje życie w ośrodku wczasów wagonowych na Helu, tuż przed jego likwidacją. Film trwa 45 minut, ale wystarczy obejrzeć pierwsze 10-12 minut by poznać specyficzną atmosferę tego miejsca Ostatnia minuta czy dwie pokazują demolkę wagonów.


%d blogerów lubi to: