Kolej na kolej

Strona główna » Posty oznaczone 'ekologia'

Archiwa tagu: ekologia

Dodatkowe 1000 stojaków rowerowych

Ostatnie moje posty były raczej ponure.  A to śmiertelny wypadek, a to groźba bankructwa. No więc teraz coś ku pokrzepieniu serc, pomimo wirusa i ulewy (w moich okolicach ale nie tylko).

Z myślą o rowerzystach, na nowy sezon PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. oraz zarządca dworców PKP S.A. i przewoźnicy zapewniają dodatkowe ułatwienia i nowe możliwości dojazdów. Tylko w tym roku PLK zamontują łącznie ok. 1000 stojaków, m.in. dzięki dofinansowaniu z projektów unijnych.

W bieżącym roku PKP PLK zamontowały już 220 stojaków rowerowych, m. in. w Małkini, Pilawie i Kiekrzu, a do końca roku przybędzie jeszcze około 800, m.in. w Celestynowie, Zgierzu, przy Warszawie Gdańskiej i Rzeszowie Głównym. Na linii Działdowo – Olsztyn są nowe miejsca na rowery m. in. na przystankach: Gryźliny, Stawiguda, Gągławki, Bartąg, Olsztyn Dajtki, Olsztyn Zachodni. Modernizacja linii Poznań – Pila zapewniła stojaki obok peronów m. in. w miejscowościach Złotniki, Wargowo, Oborniki Wielkopolskie, Budzyń, Dziembówko.

PLK czekają na sugestie od organizacji, samorządów i osób indywidualnych, gdzie powinny być stojaki rowerowe. Lokalizacje można zgłaszać na Facebooku PolskieLinieKolejowe.

Powyższe informacje i zdjęcie pochodzą z materiałów prasowych PKP. Tekst poniżej to moje prywatne opinie.

Bardzo dobrze, że jest coraz więcej stojaków na rowery przy stacjach.  To bez wątpienia ułatwia życie tym,  którzy dojeżdżają na dwóch kółkach do kolei i dalszą podróż kontynuują pociągiem.  Ale jest spora grupa cyklistów-turystów, którzy rowerem dojeżdżają do stacji, zabierają rower do pociągu i kontynuują jazdę rowerem po osiągnięciu stacji docelowej.  I oczywiście spora część z nich również wraca sposobem kolej-rower.

Dla nich stojaki są marginesową korzyścią.  Co się  naprawdę liczy to możliwość zabrania roweru do pociągu, a z tym bywa różnie. Zależy to od przewoźnika: każdy ma inne przepisy, opłaty, wymagania co do rezerwacji czy okresy kiedy rowerów przewozić nie wolno.  A jeszcze jeśli chce się jechać z rowerem pociągami kilku przewoźników, to już na ogół prościej załadować rowery na samochód (oczywiście jeśli go się ma….).

Southampton – Szanghaj: samolotem czy pociągiem?

Dr Roger Tyers z uniwersytetu w Southampton postanowił przyczynić się do ratowania świata przed ekologiczną katastrofą, decydując się odbyć służbowa podróż do Szanghaju (9300 km w linii prostej)  pociągiem zamiast samolotem.

Roger Tyers należy do grupy  osób w Wielkiej Brytanii, które przyrzekły nie latać samolotem w latach 2019 i 2020, w celu zmniejszenia w ten sposób emisji dwutlenku węgla by uniknąć nadchodzącego ekologicznego końca świata.

I wszystko byłoby łatwe i bezbolesne, gdyby nie roczne stypendium, które Tyers otrzymał, a którego celem było kontynuowanie jego badań w Chinach, a konkretnie w Szanghaju.  I tutaj pojawił się problem: jak tam dotrzeć nie używając samolotów?

Roger Tyers z konduktorem kolei transyberyjskiej

Roger Tyers z konduktorem kolei transsyberyjskiej

Sporo wysiłku kosztowało Tyersa przekonanie swoich przełożonych, by zgodzili się zatwierdzić wydatek ponad £2000 na bilet kolejowy i wizy zamiast £700 na lot tam i z powrotem.

Podróż w jedna stronę zajęła niecałe dwa tygodnie. Biorąc pod uwagę, że wymagało to korzystania z 10 pociągów, w drodze nie było żadnych nieoczekiwanych problemów. Tyers wyruszył z Southampton, przesiadając się w  Londynie, Brukseli, Kolonii, Berlinie i w Warszawie, skąd pojechał sypialnym do Kijowa (wybrał trasę przez Ukrainę, by uniknąć konieczności wyrabiania wizy białoruskiej).  Po nocy spędzonej w Kijowie wsiadł do pociągu transsyberyjskiego z Moskwy do Irkucka, a dalej przez Mongolię do Pekinu, i po kolejnej przesiadce dotarł wreszcie do Szanghaju.

W swoim blogu pisze o nudzie („jak długo można podziwiać kolejne syberyjskie brzozy?”) i zmęczeniu: uczciwe przyznaje, że lot samolotem byłby łatwiejszy. Ale jest dumny z tego, że jego wersja podróży wyprodukowała (podobno) tylko 10% emisji dwutlenku węgla w porównaniu do trasy lotniczej. Tyers jest dumny, utrzymał swoją obietnicę nie latania przez dwa lata, ale i tak narzeka, że chińskie pociągi, wprawdzie szybkie i komfortowe, są zasilanie „brudnym” prądem z elektrowni węglowych.

No dobrze, naukowcy potrafią być ekscentryczni, ale czy za wszelką cenę (w przenośni i dosłownie)? Superekologiczna podróż Rogera Tyersa kosztowała trzykrotnie więcej niż bilet lotniczy – czy były to rozsądnie wydane pieniądze z naukowego grantu? I czy jednen miesiąc z rocznego stypendium, jak pisze na swoim blogu spedzony na oglądaniu starych filmów  na tablecie, to właściwe wykorzystanie czasu za który płaci ktoś inny? W obu tych sprawach ja mam poważne wątpliwości…

zdjęcie: Roger Tyers

Śmieci na tory

Władze Rzymu, stojąc przed problemem braku miejsca na wysypiskach śmieci, wpadły na śmiały pomysł: wysyłać odpadki do spalarni koło Wiednia.

Zadowolone są obie strony: austriacka spalarnia firmy EVN Abfallverwertung NÖ w Zwentendorf (kraj związkowy Dolna Austria, 40 km na płn-zach od Wiednia) ma niewykorzystane moce przerobowe, a Rzymowi brakuje miejsca na składanie śmieci.

Podpisano więc umowę na mocy której Włosi zapłacą austriackiej firmie za spalanie 70 tysięcy ton rzymskich odpadków domowych rocznie. Co tydzień dwa lub trzy pociągi przywożą hermetycznie zamknięte kontenery z około 700 tonami śmieci w każdym pociągu.

Trasy pociągów ze śmieciami miedzy Rzymem a Wiedniem

Trasy pociągów ze śmieciami

Odpady są spalane i zamieniane w gaz, używany do wytwarzania pary, która dostarczana jest do pobliskiej elektrowni, wytwarzającej prąd dla 170 tysięcy domów w Dolnej Austrii.

Można się zastanawiać czy ma sens wozić śmieci do utylizacji na odległość ponad 1000 km, ale jest to zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej zmierzającymi do zmniejszenia ilości śmieci na wysypiskach.

Gernot Alfons, dyrektor EVN Abfallverwertung, twierdzi, że takie rozwiązanie jest słuszne: alternatywą byłoby składowanie śmieci na wysypiskach, gdzie wytwarzałyby duże ilości metanu, zaś pozbywanie się odpadków w spalarni o wysokiej wydajności jest znacznie lepsze dla środowiska.

Grafika: BBC

Misie na torach

Niedźwiedzie grizzly chodzą po torach i giną pod pociągami. Co zrobić, by tego uniknąć?

Około 1/3 przyczyn śmierci niedźwiedzi grizzly w parku narodowym Banff (w Górach Skalistych, Alberta, Kanada) to najechanie przez pociąg. Przez park przechodzi ruchliwa Kolej Transkanadyjska (Canadian Pacific, CP).

Niedźwiedzie często używają torowiska jako wygodnej drogi przez gęsty las, ale gdy (zwłaszcza w nocy) zobaczą nadjeżdżający pociąg to albo w przerażeniu zamierają i nie schodzą z drogi albo usiłują uciec w przeciwną stronę ale wtedy są bez szans bo pociąg jest szybszy.niedźwiedź grizzly idący po szynie

Zarząd kanadyjskich parków narodowych wraz z władzami CP postanowiły zbadać jakie są powody chodzenia niedźwiedzi po torach i co można zrobić, by zmienić ich zachowanie. Badania trwały pięć lat; kolej wyłożyła na nie milion dolarów kanadyjskich. Nie znaleziono jednej głównej przyczyny, ale wymyślono kilka sposobów by zmniejszyć ilość wypadków:

    • Wycięcie  równoległych do torów ścieżek w miejscach intensywnej migracji niedźwiedzi
    • Usunięcie roślinności z pobliża torów, która przyciąga niedźwiedzie
    • Kontrolowane wycięcia i wypalenia drzew w celu stworzenia lepszego habitatu z dala od torów
    • Ochrona smarownic torowych: niedźwiedzie traktują je jako źródło tłuszczu (skądinąd szkodzącego zwierzętom). Pokrycie dojścia do smarownic elektrycznymi matami których dotknięcie wywołuje nieprzyjemne (choć niegroźne) porażenie prądem jest skuteczne, ale nie działa to w zimie gdy mata pokryta jest grubą warstwa śniegu.
    • Poprawa szczelności wagonów przewożących zboże (jeden z głównych towarów transportowany kanadyjskimi kolejami). Ziarno wysypujące się wzdłuż torów jest atrakcyjnym pożywieniem dla niedźwiedzi.

Wykluczono natomiast ogrodzenie torów, jako naruszające naturalne migracje i zachowania zwierząt.

Oczywiście wszystkie te środki zmniejszą również ilość wypadków niedźwiedzi brunatnych i innych zwierząt.

Zobacz też: Ruch pociągów na linii z Londynu do Uckfield został wstrzymany gdy zabłąkane stado krów weszło na peron i jedna z nich spadła na tory

Niemiecki przewoźnik crowdfundingowy

Nowy niemiecki przewoźnik kolejowy Locomore rozpoczął 14 grudnia 2016 przewozy na trasie między Stuttgartem a Berlinem. Nie byłoby w tym nic godnego specjalnej uwagi, ale źródło finansowania jest nietypowe: Locomore powstał w wyniku crowdfundingu.

Dyrektor zarządzający, założyciel i główny udziałowiec Locomore, Derek Ladewig, powiedział, że około 1300 osób wpłaciło w sumie 460 tysięcy euro. Przez zaciągniecie pożyczki i przedsprzedaż biletów kapitał wzrósł do około €480000, co umożliwiło rozpoczęcie regularnych przewozów.

Na razie Locomore oferuje jedną parę pociągów dziennie: odjazd ze Stuttgartu o 06:21,  przez Heidelberg, Frankfurt, Kassel i Hannover, przyjazd do Berlina Lichtenberg o 13:32 (pociąg zatrzymuje się też w Berlinie Hbf i Ostbanhof). Powrotny kurs odjeżdża z Berlina o 14:28, i przyjeżdża do Stuttgartu o 21:20.

Pociągi osiągają maksymalna szybkość 200 km/h, co powoduje że czas przejazdu jest nieco dłuższy niż w połączeniach ICE Deutsche Bahn, ale znacznie krótszy niż dalekodystansowym autobusem. Ceny biletów na trasie Stuttgart-Berlin wahają się pomiedzy €13 a €65 (€98 w klasie businesowej). Locomore obiecuje, że jego ceny na dowolnej trasie nie będa większe niż połowa regularnej taryfy DB.

Wagon LocomorePociąg składa się z używanych, ale gruntownie odnowionych, wagonów przedziałowych i bezprzedziałowych, z WiFi i gniazdkami elektrycznymi przy siedzeniach. Lokomotywa to  Siemens Eurosprinter Class 182 , zaś załoga pociągu jest zatrudniona przez szwedzką firmę Hector Rail. Prąd do napędu pociągów dostarczany jest z odnawialnych źródeł przez niezależnego producenta Naturstrom AG.

Więcej o Locomore (po niemiecku i  angielsku)

zdjęcie: locomore.com

Aktualizacja 20 stycznia 2017:  co najmniej do 6 kwietnia połączenia oferowane będą tylko cztery razy w tygodniu (czwartek-sobota na trasie Berlin Lichtenberg-Stuttgart, w kierunku przeciwnym od piątku do poniedziałku). Niewykluczone, że później powrócą codzienne przejazdy. Przewoźnik informuje, że pociągi są wypełnione niemal w 100% i w ciągu pierwszych 4 tygodniu przewieziono ponad 25 tys. osób, jednak z przyczyn operacyjnych konieczne jest czasowe zmniejszenie oferty.

Łotwa: lokomotywa z ogniwami paliwowymi

Przedstawiciele Kolei Łotewskich (LDz), czeskiego producenta lokomotyw CZ Loko i kanadyjskiej firmy specjalizującej się w ogniwach paliwowych Ballard Power Systems podpisali 11 sierpnia 2016 porozumienie w sprawie budowy lokomotywy zasilanej wodorowymi ogniwami paliwowymi z wykorzystaniem elementów przestarzałej dieslowskiej lokomotywy manewrowej ČME3.

lokomotywa CME3

Oczekuje się, że lokomotywa po przebudowie będzie cichsza i spokojniejsza w jeździe, a także nie będzie emitować gazów spalinowych.

Przebudowę wykona LDz ritošā sastāva serviss (Serwis Naprawy Taboru, firma należąca do LDz) według projektu CZ Loko, zaś Ballard Power Systems dostarczy ogniwa paliwowe. W roli doradczej w projekcie weźmie też udział Łotewska Akademia Nauk.

Edvins Berzins, dyrektor generalny Kolei Łotewskich, powiedział: „Lokomotywy napędzane wodorem nie są już naukowym eksperymentem ani futurystyczną mrzonką. Są one rzeczywistością, kombinacją współczesnej technologi i nauk. Wykorzystanie wodoru jako źródła energii to początek ery nowej technologii w sektorze transportowym, charakteryzującej się wydajnym zużyciem energii i mniejszym zanieczyszczeniem środowiska.”

Ogniwa paliwowe są również używane w transporcie kolejowym w innych krajach.  Na przykład Alstom Transport ma dostarczyć  pociągi z ogniwami paliwowymi dwóm przewoźnikom niemieckim.

VIIA Britanica: Kolejowa autostrada Calais-Hiszpania

VIIA, przewoźnik należący do grupy SNCF (francuskie koleje państwowe), 30 marca 2016 uruchomił "autostradę kolejową": pociągi przewożące naczepy samochodowe między portem w Calais a Le Boulou, miastem w południowej  Francji 12 km od granicy hiszpańskiej.
Mapa: Kolejowa autostrada Calais-Hiszpania

Połączenie to zastępuje trasę drogową o długości około 1200 kilometrów.  Pociągi jeżdżą 6 razy w tygodniu, planuje się uruchomienie 2 pociągów dziennie.

Każdy pociąg długości 680 metrów  składa się z 20  wagonów które przewożą 40 naczep.  Podroż trwa około 22 godzin. Porozumienie z  P&O Ferries umożliwia przesyłanie naczep promami do Dover, tworząc w ten sposób korytarz transportowy między Hiszpanią a Wielką Brytanią.

Ta "kolejowa autostrada" zmniejszy o 80% emisję dwutlenku węgla w porównaniu z transportem drogowym.

mapa: na podstawie materiałów firmy VIIA

Nowe stojaki na rowery na 300 stacjach

stojaki rowerowePKP Polskie Linie Kolejowe kontynuują montowanie stojaków na rowery  w lokalizacjach sugerowanych przez pasażerów, lokalne stowarzyszenia i samorządy. Pod koniec roku 2016  będzie można  zostawić rowery w sumie przy ponad 1000 stacjach i przystankach w całej Polsce (w chwili  obecnej są na 700 stacjach).

Na Pomorzu stojaki zostaną zainstalowane m.in.  w Rumii, Tczewie i Czarnej Wodzie. Cykliści z rejonu Tarnowskich Gór oraz Częstochowy zyskają stojaki  m.in  w Myszkowie, Częstochowie Głównej, Żorach i Rybniku. Wśród 48 lokalizacji na Kujawach jest Jabłonowo Pomorskie i Mogilno.

Bóbr wrogiem kolei

Sierpień 2015 nie był dobrym miesiącem w stosunkach między bobrami a koleją, i to w skali międzynarodowej….

13 sierpnia pracownicy stacji Anżerska na kolei transsyberyjskiej,
mniej więcej w połowie drogi między Nowosybirskiem a Krasnojarskiem, zauważyli zanik sygnałów blokady liniowej, kontrolującej bezpieczeństwo ruchu pociągów. Ponieważ kradzież miedzianych kabli nie jest rzadkością w tamtych stronach (skąd my to znamy???), więc kolejarze udali na poszukiwania miejsce awarii w towarzystwie policji. Okazało się, że kabel został  przecięty w dwóch miejscach, ale żadnego kawałka nie brakowało. Policja stwierdziła, że to dzieło bobrów, których duża kolonia zamieszkuje pobliskie mokradła.
Dowódca lokalnego posterunku policji postanowił nie wszczynać postępowania przeciwko sprawcom….

Natomiast 22 sierpnia, w pobliżu miejscowości Sobibór (gmina Włodawa, woj. lubelskie) doszło do wykolejenia  autobusu szynowego Przewozów Regionalnych kursującego na linii Chełm-Włodawa. Szynobus najechał na  leżące na szynach drzewo ścięte przez bobry, i przednia oś wyskoczyła z toru. W pojeździe było około 20 pasażerów, ale nikomu nic się nie stało.

Sobibór - szynobus wykolejony przez bobry Sobibór - szybobus wykolejony przez bobry

Źródła: Komenda Policji w Lublinie,sibfout.mvd.ru

Niemcy: Alstom dostarczy pociągi napędzane wodorem

W sierpniu  2014, firma Alstom Transport podpisała listy intencyjne z czterema niemieckimi krajami związkowymi (Hesja, Dolna Saksonia, Nadrenia-Wesfalia i Badenia-Wirtembergia) na dostawę pociągów nowej generacji, napędzanych ogniwami wodorowymi, a więc cichszych i niezanieczyszczających środowiska.

W marcu 2015 ta sama firma podpisała kolejny list intencyjny, tym razem z zarządem powiatu (Landkreis) Calw w okręgu Karlsruhe, w sprawie zbudowania i dostawy pociągów z ogniwami paliwowymi, które mają  obsługiwać  tzw. linię Hermanna Hessego (Hermann-Hesse-Bahn), nieczynną od 1988 roku.   Pierwsze pociągi mają wyruszyć na tę linię w 2018 roku.

Linia Hermanna Hessego leży w północnej części Schwarzwaldu. Władze kraju związkowego liczą, że wznowienie ruchu kolejowego przyciągnie  większą liczbą turystów.

pociągi Coradia firmy Alstom

Pociągi Coradia (foto:Alstom)

Z podpisanego listu intencyjnego wynika, że Alstom w latach 2018-2020 dostarczy do 40 pociągów z silnikami  opartymi na wodorowych ogniwach paliwowych. Prototyp pociągu ma zostać zbudowany w zakładzie Alstomu w Salzgitter na bazie regionalnych  pociągów Coradia. Testy pociągów mają się rozpocząć za trzy lata.

Nie jest to pierwsza próba wykorzystania ogniw paliwowych w pojazdach szynowych – jest już prototyp chińskiego tramwaju z takim napędem.  Warto podkreślić, że Alstom ma dopiero zbudować prototyp,  natomiast chiński tramwaj już istnieje.

%d blogerów lubi to: