Kolej na kolej

Strona główna » wypadek kolejowy

Archiwum kategorii: wypadek kolejowy

Spotkanie pociągu z wiaduktem. Wiadukt wygrywa.

W niedzielę 6 września 2020 wagony pociągu towarowego zaczepiły dachami o wiadukt kolejowy w Memphis, Tennessee (USA). Szkody ocenia się na 2 miliony dolarów, na szczęście nie było ofiar w ludziach To niezwykłe zdarzenia zostało zarejestrowane przez kamerę:

Warto zauważyć na samym początku nagrania, że jeden z wagonów miał już uszkodzony dach jeszcze przed wjechaniem pod ten wiadukt. Nie jest jasne kiedy i gdzie to się stało.

Następna zagadka: pociągi nie robią się wyższe w czasie jazdy, a mosty czy wiadukty nie robią się niższe. Dlaczego więc ten nieszczęsny pociąg został skierowany na trasę gdzie prześwit pod wiaduktami jest mniejszy od wysokości wagonów?

A co do dwumilionowej (w dolarach) szkody: koszt naprawy dachów wagonów, które są zrobione z taniej blachy falistej to stosunkowo niewielka suma. Chodzi przede wszystkim o ładunek – przewożone były fabrycznie nowe samochody, które zostały uszkodzone przez spadające na nie fragmenty wagonów. Sam wiadukt doznał tylko kosmetycznych „obrażeń”.

Warto tu zwrócić uwagę, że w Stanach Zjednoczonych samochody przewożone są koleją w dwupoziomowych krytych wagonach.

foto: NewsXMonger

rainbow

Trzy ofiary wykolejenia pociągu w Szkocji

12 sierpnia 2020, wczesnym rankiem, doszło do poważnego wypadku kolejowego w północno-wschodniej Szkocji, około 50 km na południe od Aberdeen. Pociąg przewoźnika Scotrail odjeżdżający o 06:38 z Aberdeen do Glasgow Queen Street wykoleił się niedaleko Stonehaven.

Wykolejenie nastąpiło na skutek obsunięcia się ziemi na tory, spowodowanego ulewnymi burzowymi deszczami we wschodniej Szkocji.

Pociąg zatrzymał się na trasie na skutek otrzymanej drogą radiową informacji o uszkodzeniu dalszego odcinka toru przez obsuniętą ziemię. Maszynista skontaktował się z dyspozytorem, który zezwolił na wycofanie pociągu do najbliższej stacji (pociąg miał spalinowe wagony sterownicze na obu końcach) by kontynuować jazdę po drugim torze. Po przejechaniu około 2 km pociąg wpadł na inny fragment toru zasypany obsunięta ziemią. Było to na łuku; po wykolejeniu się pociąg kontynuował jazdę rozpędem mniej więcej prosto przez około 90 metrów a następnie uderzył w konstrukcję wiaduktu. Przedni wagon sterujący i trzeci wagon pasażerski spadły w zalesioną dolinę. Pierwszy i drugi wagon pasażerski przewróciły się do góry kołami. Czwarty wagon pasażerski i tylny wagon sterujący się wykoleiły ale nie przewróciły. We wraku pociągu wybuchł pożar, prawdopodobnie zapaliło się paliwo z rozbitej lokomotywy spalinowej.

W pociągu było 9 pasażerów (w tym jeden kolejarz poza służbą, podróżujący jako pasażer) i dwie osoby obsługi. Na miejscy zginęły trzy osoby: maszynista, konduktor i jeden z pasażerów. Sześć osób zabrano do szpitala; ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Akcja ratunkowa była utrudniona, bo do miejsca wypadku nie ma łatwego dojazdu. W udzielaniu pomocy brał udział helikopter Morskiej Służby Ratunkowej (Coastguard Rescue Service).

Dodatkowym utrudnieniem było to, że w miejscu wypadku nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Pracownik kolejowy, jadący jako pasażer, podniósł alarm idąc do najbliższej budki dróżnika. Oprócz tego ludzie z pobliskich miejscowości zawiadomili policję widząc kłęby dymu.

grafika i zdjęcie: BBC

Śmiertelny wypadek z udziałem autonomicznego pociągu

Szeroko opisywane i komentowane są (na szczęście nieliczne) śmiertelne wypadki spowodowane przez samochody autonomiczne, czyli bez kierowcy. Niestety taka tragedia zdarzyła się też przy udziale pojazdu szynowego.

Docklands Light Railway (DLR) to system automatycznie sterowanych pociągów naziemnego metra we wschodnim Londynie. Na pokładzie pociągu jest konduktor (oficjalna nazwa Passenger Services Assistant), który w sytuacjach awaryjnych może ręcznie prowadzić pociąg z ograniczoną szybkością, ale jego codziennym obowiązkiem jest otwieranie i zamykanie drzwi. W szczególności do jego normalnych zadań nie należy obserwowanie toru przed pociągiem.

Pociąg DLR (Wikipedia CC BY-SA 4.0)

6 lutego 2020 trzydziestosześcioletnia pasażerka weszła na peron stacji Limehouse by wsiąść w pociąg DLR jadący w kierunku centralnego Londynu. Nagrania ze stacyjnego monitoringu pokazują, że początkowo stała w bezpiecznym miejscu za żółtą linią. W pewnym momencie kobieta zbliża się do krawędzi peronu i spada na tory. Z nagrania nie wynika czy się potknęła, czy straciła przytomność, czy też może była pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

Stacja Limehouse (Wikipedia CC BY-SA 3.0)

Wypadek został zauważony przez pasażera siedzącego na przodzie pociągu wjeżdżającego na stację, ale zanim uruchomiono hamulec bezpieczeństwa było już za późno – kobieta zginęła na miejscu. Drugi świadek, na przeciwległym peronie, też zobaczył co się stało, ale również nie zdążył nikogo zaalarmować.

Obecnie cała publicznie dostępna informacja w sprawie tego tragicznego wydarzenia pochodzi z raportu koronera (urzędnika prowadzącego śledztwo w sprawie nagłego zgonu, który nastąpił w sposób nienaturalny). Nie jest jego zadaniem badanie technicznych kolejowych aspektów wypadku. Na tym etapie nie jest więc jasne, czy „autonomiczność” pociągu przyczyniła się do śmierci, innymi słowy czy maszynista byłby w stanie zatrzymać pociąg przed przejechaniem ofiary.

Niedowidzacy spadł z peronu pod koła pociągu

Niedowidzący mężczyzna spadł z peronu stacji Eden Park w płd-wsch Londynie, i w chwilę potem został przejechany przez pociąg pasażerski. Śledztwo w tej sprawie trwa, w chwili obecnej przypuszcza się, że mężczyzna usłyszał odgłosy pociągu zatrzymującego się przy drugim peronie, i błędnie założył, że to jest pociąg przy peronie na którym stał.stacja Eden Park, Londyn

Stacja Eden Park, 20 kilometrów od London Charing Cross, ma dwa tory i dwa perony, każdy obsługujący jeden tor. Perony są wysokie (915 mm nad główkę szyny, na jednym poziomie z podłoga wagonu) i – tak jak w większości brytyjskich stacji – nie mają wyczuwalnych pasów dla niewidomych („guzików”) przy krawędzi. W porze wypadku (około godziny 19) na stacji, zgodnie z planem, nie było pracowników kolejowych.

Podobny smutny wypadek zdarzył się też w Polsce, w warszawskim metrze. Na stacji Centrum we wrześniu 2008 niewidomy student nie wyczuł, ze zbliża się do krawędzi peronu i spadł pod pociąg. Udało się go uratować, ale stracił jedną nogę. Dopiero w kilka lat po tym wypadku zainstalowano „guziki” na krawędziach peronów stacji metra.

foto: Train Photos (Wlk. Brytania); Metro Warszawskie (Polska)

Katastrofa kolejowa na północ od Bazylei

W czwartek 2 kwietnia 2020 o godzinie 19.30 na pograniczu szwajcarsko – niemieckim miał miejsce poważny wypadek kolejowy. Pociąg  szwajcarskiego przewoźnika BLS Cargo w miejscowości Auggen w Badenii-Wirtembergii wykoleił się najeżdżając na na fragment betonowej konstrukcji, która spadła z demontowanego wiaduktu.

katastrofa kolejowa w Auggen.
katastrofa kolejowa w Auggen

To wydarzenie  miało miejsce na rozbudowywanej linii kolejowej Doliny Renu (Rheintalstrecke). W miejscu katastrofy wyburzany jest stary wiadukt, a tuż obok budowany jest nowy.

Pociąg był typu Rollende Landstraße co luźno można przetłumaczyć na Tiry na tory, czyli transportował ciężarówki z kierowcami w pojazdach.  W chwili obecnej wiadomo, że były 3 ofiary śmiertelne:  maszynista i dwóch kierowców, ale ostateczna liczba ofiar nie została jeszcze potwierdzona.

zdjęcia: rtl.de

Ojciec osłonił własnym ciałem córkę która spadła z peronu na tory

Na stacji kolejowej w Ismailii (miasto portowe w Egipcie)  dziewczynka spadła z peronu na tory.  Ojciec, zaalarmowany krzykiem córki, skoczył na torowisko i osłonił dziecko własnym ciałem w kilka sekund przed nadjeżdżającym pociągiem.

Zdarzenie to miało miejsce w poniedziałek 27 stycznia około godziny 13:00. Dziewczynka zemdlała z szoku, ale ani jej ani ojcu nic poważnego się nie stało.

Lokalni dziennikarze ustalili, że bohaterskim ojcem jest Haggag Ibrahim, ale odmówił on kontaktu z mediami.

video: Ahmed Akef

Indie: pociąg przejechał 12 km bez lokomotywy

Stan Odisha (Orrisa) w UndiachDnia 8 kwietnia 2018 roku,  pociąg ekspresowy z Ahmedabad do Puri zatrzymał się na stacji Titlagarh w wschodnioindyjskim stanie Odisha (Orisa), gdzie rozkładowo przewidziana jest zmiana lokomotywy.

Ale tego dnia nie wszystko poszło zgodnie z codzienną rutyną. Personel stacyjny odczepił lokomotywę, ale nie zablokował wagonów płozami hamulcowymi, czego wymagają lokalne przepisy.  Zanim nową lokomotywę doczepiono do pociągu, skład 22 wagonów (indyjskie pociągi są bardzo długie…) zaczął się staczać w kierunku z którego przyjechał.

Pracownicy stacji Titlagarh  natychmiast zauważyli to potencjalnie niebezpieczne wydarzenie i zaalarmowali stacje w kierunku których staczał się pociąg bez lokomotywy. Po 12 kilometrach udało się opanować sytuację:  jego szybkość się zmniejszyła bo tory zaczęły iść pod górę, a na kolejnej stacji w poprzek torów ułożono drewniane podkłady, które ostatecznie  zatrzymały pociąg.

Na szczęście skończyło się na gwałtownym, nieprzyjemnym zahamowaniu wagonów.  W pociągu było kilkaset osób, ale nikt nie odniósł obrażeń.

 

Wózek dziecięcy rozbity przez pociąg

Na stacji w Nuneaton (środkowa Anglia)  pasażerka zostawiła wózek dziecięcy przy ścianie budynku stacyjnego, czyli tak daleko od krawędzi peronu jak to możliwe. Przejeżdżający szybki pociąg towarowy wywołał na tyle silne wiry powietrza (slipstream), że niezahamowany wózek potoczył się w stronę pociągu, wpadł między wagony i został poważnie uszkodzony. Na szczęście dziecka w wózku nie było….

W tym przypadku skończyło się na strachu i stratach materialnych. Ale slipstream miał poważniejsze konsekwencje w wydarzeniu na stacji Twyford (55 km na wsch. od Londynu)w zeszłym roku.

Nastolatka w wózku inwalidzkim czekała na pociąg, przy czym wózek był zahamowany i ustawiony poza żółta linią wyznaczającą bezpieczną odległość od krawędzi peronu. Wiry powietrza spowodowane przejeżdżającym pociągiem towarowym były na tyle silne, że pokonały opór hamulca i wciągnęły wózek na tyle blisko w kierunku toru, że uderzyło w niego kilka wagonów. Na szczęście ostatnie uderzenie odrzuciło wózek w głąb peronu i dla nastolatki wydarzenie to skończyło się na niegroźnej ranie stopy (pomijając szok….).

 

Video: Rail Safety and Standards Board

40. rocznica największego australijskiego wypadku kolejowego

W styczniu 2017 mija 40 lat od największego australijskiego wypadku kolejowego, który wydarzył się w Granville, przedmieściu Sydney, położonym około 20 km na zachód od centrum.

We wtorek 18 stycznia 1977 około godziny 8:10 zatłoczony pociąg podmiejski wykoleił się na zakręcie tuż przed stacją Granville, a następnie uderzył w podpory wiaduktu na ulicy Bold Street. Wiadukt runął na dwa z wykolejonych wagonów, zwiększając liczbę ofiar. Zginęły 83 osoby, a 213 zostało rannych.katastrofa w Granville

 

Elektryczna lokomotywa i dwa pierwsze wagony zatrzymały się za mostem, ale pierwszy wagon wpadł na przewrócony słup trakcyjny, zabijając 8 pasażerów. Trzeci i czwarty wagon zatrzymały się pod wiaduktem, ważącym około 570 ton, który – pozbawiony filarów na skutek uderzenia – po kilku sekundach spadł na te wagony. Mniej więcej połowa pasażerów w tych wagonach zginęła na miejscu, reszta została uwięziona pogiętymi szkieletami wagonów i betonową konstrukcją wiaduktu, która miażdżyła kończyny i tułowia.katastrofa w Granville

 

Maszynista pociągu i jego pomocnik, oraz kierowcy pojazdów które były na wiadukcie w chwili jego upadku, nie odnieśli poważniejszych obrażeń.

Akcja ratunkowa, która trwała 22 godziny, była utrudniona z kilku powodów. Po pierwsze miejsce katastrofy było w wykopie, co ograniczało dostęp. Po drugie, wagony były wyposażone w cylindry z gazem używanym w zimie do ogrzewania wagonów. Gaz wyciekał z uszkodzonych cylindrów, uniemożliwiając użycie palników acetylenowych do cięcia wagonów. Po trzecie, betonowe kawałki wiaduktu ciągle spadały na wagony, więc trzeba było usunąć resztki konstrukcji drogowej, by zapewnić bezpieczeństwo ratownikom. Po czwarte, wysoka temperatura (styczeń to środek australijskiego lata) powodowała szybkie odwodnienie zarówno ofiar czekających na uwolnienie, jak i ratowników.

Dodatkowo, ratownicy nie znali prawidłowego sposobu pomocy osobom z tzw. zespołem zmiażdżenia (nagłej niewydolności nerek, które przestają sobie radzić z nadmiarem produktów rozpadu tkanek powstałych na skutek silnego urazu). Ofiary które były przytomne pomimo zgniecenia kończyn i unieruchomienia pod gruzami, umierały w krótkim czasie po uwolnieniu z pułapki.

Katastrofa była spowodowania złym stanem torów: były źle przymocowane do podkładów, co spowodowało rozsunięcie się szyn, co było bezpośrednią przyczyną wykolejenia. Śledztwo nie stwierdziło winy maszynisty.

Co roku w dzień katastrofy rodziny i znajomi ofiar oraz ratownicy zrzucają z odbudowanego wiaduktu na tory 83 kwiaty, po jednym za każdą osobę która zginęła w katastrofie.

zdjęcia: Blue Mountains City Library

%d blogerów lubi to: