Kolej na kolej

Strona główna » Wielka Brytania

Archiwum kategorii: Wielka Brytania

Southend: pociągiem po molo

Dlaczego po molo ma jeździć pociąg? Krótka odpowiedź: bo molo ma ponad 2 kilometry długości.

Większa część angielskiego (celowo piszę „angielskiego” a nie „brytyjskiego”) wybrzeża jest płaska i piaszczysta. Różnica w poziomie morza w czasie przypływu i odpływu sięga kilku metrów (do ponad 10 m w skrajnych przypadkach). Od strony praktycznej oznacza to, że na płaskim wybrzeżu odległość między granicą lądu i wody w czasie przypływu i odpływu to kilkaset metrów albo i więcej. Z nadmorskiej promenady „odpłynięte” morze jest często niewidoczne.

Southend na mapie Wielkiej Brytanii

Southend (oficjalnie Southend-on-Sea), bo o tym mieście jest ten post, leży około 65 km na wschód od centrum Londynu. Ta miejscowość, początkowo niewielka biedna osada rybacka, stała się popularna na początku 19. wieku jako miejsce nadmorskiego wypoczynku, głównie dzięki Karolinie Brunszwickiej, żonie brytyjskiego króla Jerzego IV, która upodobała sobie to miejsce, uciekając od swego małżonka, który jej nie znosił. Skądinąd stosunki rodzinne tej pary to fascynująca historia, ale nie ma na nią miejsca w tym blogu…

W pierwszej połowie 19. wieku najwygodniejszym sposobem podróży z Londynu do Southend były parowce. Ale zmienny poziom morza utrudnił budowę klasycznego portu. Zastosowano inne rozwiązanie: zbudowano molo o długości 2158 metrów, dochodzące do morza na tyle głębokiego, że statki mogły cumować o każdej porze. Drewniane molo otwarto w roku 1830, filary zastąpiono metalowymi w 1899.

Molo w Southend 1899

Już na początku historii mola zaistniała potrzeba stworzenia sposobu przewozu między końcem mola a brzegiem tych pasażerów, którzy nie mieli ochoty na długi, ponad dwukilometrowy spacer. W 1872 roku uruchomiono konny tramwaj (rozstaw szyn 914 mm) a w 1890 zastąpiono go jednotorową kolejką elektryczną o nieco większym rozstawie szyn (1067 mm).

Konna kolejka na molo, 1872
Elektryczna kolejka na molo, 1890

Coraz więcej wycieczkowiczów przybywało do Southend, nie tylko statkami, ale i od połowy 19 wieku pociągami. Właściciele mola chcieli dostarczyć im dodatkowych atrakcji. Powstały tam teatry rewiowe i restauracje (dla bogatszych), oraz sklepy z tandetnymi pamiątkami, przenośne teatry kukiełkowe dla dzieci i kioski z fish and chips (dla plebsu). Molo stało się atrakcję turystyczną samą w sobie, więc nic dziwnego, że liczba pasażerów kolejki rosła. W1930 roku dodano drugi tor. Kursowały cztery pociągi z siedmioma wagonami każdy.

W czasie drugiej wojny światowej molo zostało zamknięte dla publiczności i przejęte przez brytyjską marynarkę wojenną. Pociągi nie przestały jeździć, ale przewożono nimi amunicję do okrętów wojennych, a w drugą stronę – rannych marynarzy.

W 1945 roku molo przywrócono cywilom, i szybko liczba gości przekroczyła poziom przedwojenny. W 1949 zakupiono cztery siedmiowagonowe nowe pociągi, o konstrukcji podobnej do ówczesnych pojazdów londyńskiego metra.

Pociągi na molo, kursujące w latach 1949-1978

Każdy z składów mógł przewieźć do 260 pasażerów i rozwinąć prędkość do 30 km/h. Surowe warunki pogodowe czyli wilgoć, wiatr i sól morska sprawiały, że infrastruktura szynowa i tabor ulegały korozji oraz częstym awariom. Ciągłe naprawy były kosztowne i w 1978 r. podjęto decyzję o zamknięciu kolejki.

Wywołało to spore protesty, a władze wkrótce przekonały się, że miało to także wpływ na zmniejszone zainteresowanie miastem ze strony przyjezdnych. W efekcie w 1986 roku uruchomiono uproszczoną, jednotorową linię (powrócono do rozstawu szyn 914 mm) z mijanką, obsługiwaną przez dwa pociągi spalinowe.

Spalinowy pociąg na molo, 1987

To nie koniec burzliwej historii tej kolejki. We wrześniu 2005 na molo wybuchł pożar, który uszkodził stację na końcu mola. Ruch pociągów na pełnej trasie przywrócono dopiero w roku 2016, a dwa nowe pociągi weszły do eksploatacji 28 września 2021. Jeden z nich jest spalinowy, a drugi jest napędzany z akumulatorów. Normalnie używany jest jeden pociąg, kursujący co pół godziny, ale w godzinach szczytu są dwa pociągi, odjeżdżające co 15 minut. Linia jest jednotorowa, z mijanką w połowie trasy.

Stacja kolejki na wybrzeżu. Widoczne są oba pociągi.
Stacja kolejki na końcu mola

A oto krótki film z podróży kolejką po molo (można oglądać bez dźwięku)

Londyn: podziemna kolejka jednoszynowa

W stolicy Zjednoczonego Królestwa istnieje prywatny podziemny monorail (będę używał angielskiej nazwy, trochę ze snobizmu, ale głównie dlatego, że jest krótsza). Nie jest to tajna droga ewakuacyjna rodziny królewskiej ani bogatych oligarchów. Zaledwie kilka, a może aż kilkanaście osób, ma szansę skorzystać z tej kolejki i to raczej niezbyt często.

Dwudziestokilometrowy tunel łączy Elstree (miejscowość 19 km na płn-zach od centrum Londynu) z St John’s Wood (dzielnica Londynu na północ od stacji Paddington). Należy on do National Grid plc, firmy zajmującej się przesyłaniem i dystrybucją energii elektrycznej. Przez tunel przechodzą kable wysokiego (400 kV) napięcia.

Mapa tunelu Elstree – St John’s Wood

Prowadzenie napowietrznych linii przesyłowych w gęsto zabudowanym terenie miejskim jest niepraktyczne, kable pod ulicami są trudne w konserwacji i nie dają możliwości wymiany czy ułożenia kolejnego równoległego kabla bez rozkopywania ulic.

Kable wysokiego napięcia w tunelu

Ale jak sprawdzać stan kabla w tunelu? I co zrobić, gdy zajdzie potrzeba wymiany czy dodania kolejnego kabla? Rozwiązanie jest proste: w tunelu, oprócz kabli, należy zainstalować monorail…

Wagoniki monorail, produkcji firmy Fata Automation

W tunelu są cztery zdalnie sterowane wagoniki. Każdy z nich ma kamerę przekazującą obraz do centrum operacyjnego, gdzie operatorzy mogą wykryć nieprawidłowości. W razie potrzeby wagonik może przewieść 5 osób z narzędziami o wadze 500 kg do miejsca wymagającego ręcznej interwencji.

zdjęcia i mapa: National Grid

Porzucona lokomotywa znaleziona w Wielkiej Brytanii

Według doniesień niektórych brytyjskich dzienników w hrabstwie Suffolk (wschodnia Anglia) odkryto lokomotywę z lat 1950-tych, porzuconą i obrośniętą dziką roślinnością.

Tajemnicza lokomotywa wśród drzew
Suffolk na mapie Anglii

Odkrycia dokonał trzydziestosześcioletni Steve Liddiard, urban explorer (badacz niewidocznych lub niedostępnych elementów infrastruktury miejskiej). Poszedł śladami pogłosek o tajemniczej lokomotywie w stylu Hogwarts Express z Harry Pottera która miała się znajdować w lesie, opuszczona i obrośnięta jeżynami i głogiem.

Posługując się starymi mapami, opowieściami lokalnych mieszkańców i innymi znanymi mu sposobami w końcu ją znalazł. Lokomotywa stoi na szynach, na fragmencie toru który obecnie prowadzi z nikąd do nikąd. Steve Liddiard nie ujawnił dokładnego miejsca swojego odkrycia, by uchronić lokomotywę przed wandalami.

Według niego, jest to parowóz wyprodukowany w Skandynawii, prawdopodobnie w Finlandii, około 70 lat temu. Podobno ciągle pachnie dymem i smarami, co osobiście uważam za, w najlepszym wypadku, licencję poetycką….

Siedzenie maszynisty wygląda (prawie) jak nowe

Nie wiadomo jakie było przeznaczenie tej lokomotywy, kto ją sprowadził do Wielkiej Brytanii i dlaczego została porzucona.

Ta historia kojarzy mi się ze „złotym pociągiem”, który miał być ukryty w poniemieckim tunelu koło Wałbrzycha. Są oczywiście drobne różnice: tamtego pociągu szukano publicznie, w asyście reporterów, policji, saperów i tłumu gapiów, zaś w Anglii był to jeden człowiek, działający w tajemnicy. Poza tym pod Wałbrzychem niczego nie znaleziono, a w Suffolk – tak…

zdjęcia: Steve Liddiard

Dzień bez samochodu skrócony z powodu korków na ulicach

W czwartek 22 września 2022 w Liverpoolu, podobnie jak w wielu miastach na całym świecie, ogłoszono „dzień bez samochodu”. W ramach tej inicjatywy od 10:00 do 16:00 miał być zamknięty dla ruchu 600-metrowy odcinek ruchliwej, szerokiej ulicy The Strand, biegnącej przez centrum miasta wzdłuż nabrzeża. Miało to skłonić ludność do korzystania z komunikacji publicznej, w której maksymalną opłatę za bilet ustalono na £2 (powiedzmy 10 zł, cena biletu zależy od odległości). Na wyłączonym z ruchu fragmencie ulicy planowano różne masowe imprezy.

Tablica ogłaszające zamknięcie The Strand w dniu bez samochodów
foto: BBC

Skończyło się to farsą, i to nie w sensie masowej imprezy. Częściowo z powodu deszczu a częściowo z powodu niechęci do transportu publicznego, samochodów było tyle co zwykle (jeśli nie więcej) i ruch przeniósł się na pobliskie ulice, które bardzo szybko się zatkały. Władze miasta, ratując sytuację, otwarły ulicę The Strand o 14:00, czyli o dwie godziny wcześniej.

Zakorkowane ulice w pobliżu zamkniętego odcinka The Strand
foto: Michael Heverin via Twitter

Zderzenie z ptakiem uszkadza pociąg

Od czasu do czasu pojawiają się informacje o kolizji ptaków z samolotami, na szczęście na ogół bez poważniejszych skutków, jeśli nie liczyć uszkodzeń samolotu. Ale i pociąg może ucierpieć gdy wpadnie na niego ptak.

We wschodnio-angielskim hrabstwie Norfolk pociąg z London Liverpool Street do Norwich miał nieszczęście zderzyć się z ptakiem. Właściwie powinno być „ptak miał nieszczęście” bo nie przeżył. Według przewoźnika (Greater Anglia), „kolizja spowodowała uszkodzenie kompresora, którego nie dało się naprawić na miejscu”. Pociąg utknął w polu na trzy godziny, bez prądu, bez klimatyzacji i z niedziałającymi toaletami (tzn. można było korzystać z toalet, ale nie można było ich spłukać).

Uszkodzony pociąg na stacji w Norwich (foto: Goff Hope)

Pasażerowie musieli czekać trzy godziny zanim uszkodzony pociąg ściągnięto na stację, skąd mogli kontynuować podróż autobusami (pewnie po skorzystaniu z pełni funkcjonalnej toalety).

Przewoźnik nie podał więcej szczegółów tego wydarzenia. Angielskie fora kolejowe pełne są spekulacji na temat technicznych detali tego co się wydarzyło i dlaczego uszkodzenie kompresora unieruchomiło pociąg. Są dwie niesprzeczne z sobą teorie: (a) sprężone powietrze potrzebne jest by trzymać pantograf (odbiornik prądu na dachu) dociśnięty do przewodu zasilającego; (b) bez sprężonego powietrza nie działają hamulce a system zabezpieczeń nie pozwoli na jazdę pociągu z niesprawnymi hamulcami.

Ja ze swojej strony jestem zaskoczony że potrzeba było aż trzech godzin, by ściągnąć pociąg unieruchomiony na jednej z głównych linii kolejowych.

Kolejowe impresje z Glasgow

W czerwcu 2022, w czasie wakacji w Wielkiej Brytanii, mieliśmy z żoną okazję spędzić dwa dni w Glasgow, największym mieście Szkocji. Postanowiłem połączyć przyjemne z przyjemnym i po drodze do wspaniałej galerii sztuki Burrell Collection zobaczyć (niewielką, niestety) część tamtejszej infrastruktury kolejowej. O galerii pisać nie będę, bo nie jest to blog artystyczny, ale o kolei – oczywiście tak.

Najszybszy dojazd z centrum miasta do Burrell Collection jest pociągiem ze stacji Glasgow Central. Jest ona jednym z dwóch terminali kolejowych w tym mieście i najbardziej uczęszczaną stacją kolejową w Szkocji. Pasażerowie mają do dyspozycji 15 peronów na górnym poziomie i dwa na dolnym (obsługują one lokalną podmiejską linię kolejową, nie mającą na terenie stacji szynowego połączenia z „górnymi” peronami ).

Argyle Street przechodzi pod budynkiem Glasgow Central Station
Argyle Street przechodzi pod budynkiem Central Station

Około godziny 10 rano hala stacji była raczej pusta. Dało mi to możliwość spokojnego sfotografowania różnych detali, w tym tajemniczej drewnianej figury:

Hala dworca Glasgow Central

Tabliczka koło figury mówi że jest to „Latarnia nadziei”, jedna z trzech figur ufundowanych z okazji konferencji klimatycznej COP26, która miała miejsce w Glasgow w 2021 roku. I że figura jest wykonana ze świerku sitkajskiego (Picea sitchensis) ze Szkocji. Ale nie mam pojęcia co autor miał na myśli….

I żeby skończyć z halą dworcową: oto ona po południu, w godzinach powrotu z pracy. Większość ludzi na zdjęciu patrzy się na tablicę odjazdów nad wejściem na perony. Na większych dworcach brytyjskich informacje o tym z którego peronu odjedzie pociąg podaje się na jakieś 10-15 minut przed odjazdem i dopiero wtedy otwiera się wejście na peron.

Hala dworcowa Glasgow Central w popołudniowych godzinach szczytu

Rozpisałem się o stacji, a tu pora wsiąść w pociąg. Kupiliśmy powrotne bilety w automacie. „Two Together Railcard” to karta dla dwóch konkretnych osób jadących razem, dająca 30% zniżki na bilety poza godzinami szczytu. Kosztuje ona £30 i jest ważna przez rok. Tego lata jeździliśmy pociągami dość dużo, więc zakup karty nam się opłacił, zresztą być może wykorzystamy ją ponownie w przyszłym roku.

Bilety na przejazd między Glasgow Central a Pollokshaws West, tam i z powrotem.

Wejście na perony jest przez bramki. Aby bramka się otwarła trzeba do stosownego otworu włożyć papierowy bilet i potem go odebrać z drugiej strony, albo zeskanować bilet ze smartfona. Przy bramkach stoją bileterzy, którzy pomagają niewprawnym lub niesprawnym pasażerom przejść na peron.

Bramki biletowe

Za bramkami widzimy imponującej wielkości zderzaki hydrauliczne na ślepym końcu toru.

A oto pociąg do którego wsiądziemy. Jest to spalinowy zespół trakcyjny BR class 156. Ciekawostką jest to, że silnik jest pod każdym wagonem, ale hałas na zewnątrz czy wewnątrz pociągu jest do zniesienia. A ponieważ w Szkocji są dwa oficjalne języki, angielski i szkocki gaelicki, nazwy przewoźnika na wagonach są w obu.

spalinowy zespół trakcyjny BR class 156
Wagon BR class 156 z nazwą przewoźnika po angielsku (ScotRail) i w szkockim gaelickim (Rèile na h-Alba)

Wnętrze wagonów nie wyróżnia się niczym specjalnym, poza infantylną tabliczką na ścianie, na której czytamy osobisty apel tegoż wagonu, w pierwszej osobie: „jestem wagon numer xxxx i zawsze chcę wyglądać jak najlepiej”.

W końcu ruszamy i po 8 minutach jesteśmy na stacji Pollockshaws West, skąd do Burrell Collection jest jakieś 10 minut spacerem przez park. Budynek stacji jest zabytkiem o czym głosi niebieska tabliczka. A nazwa stacji też jest dwujęzyczna.

Po wyjściu ze stacji skręcamy w lewo kierując się do parku w którym jest galeria, cel naszej wycieczki. Ale po drodze, zaraz koło stacji, jest idyllicznie wyglądający most kolejowy.

A na przyczółku mostu jest tabliczka z informacją lokalizacyjną mogącą się przydać w razie problemu z mostem.

Tego typu tabliczki zaczęto umieszczać na mostach i wiaduktach kilka lat temu. Motywem była poważna katastrofa: kierowca wielkiej ciężarówki pomylił drogę, ciężarówka zaczepiła o ceglaną barierkę wąskiego wiaduktu nad linią kolejową i spora część barierki spadła na tory. Kierowca zaalarmował policję, ale zanim kierowca, policja i kolejowy dyspozytor ruchu ustalili o który most chodzi, na cegły najechał pociąg i wykoleił się. Podobne tabliczki lokalizacyjne są umieszczane na przejazdach kolejowych w Polsce.

I to koniec moich kolejowych impresji z Glasgow. Żona stwierdziła, że na dziś wystarczy jej widoków szyn i dworców i pora obejrzeć coś innego.

Wąż w pociągu

Pasażerowie pociągu East Midlands Railway, z Londynu do Sheffield, mieli niespodziewaną atrakcję w czasie podróży – polowanie na węża.

Szukanie węża między siedzeniami w wagonie

Nastolatka przewoziła metrowej długości węża zbożowego (Pantherophis guttatus) o imieniu Diego w pudełku. Węże te, oryginalnie z północnej Ameryki, nie są jadowite i często są hodowane w terrariach w domach. Dziewczyna wyciągnęła swojego węża z pojemnika i położyła go na podokiennym stoliku (może chciała by Diego sobie pooglądał krajobraz??) ale jej się wymknął i zniknął pod, czy między, siedzeniami.

Zaalarmowano konduktorkę, ale ona powiedziała, że się panicznie boi węży, i że takiego wydarzenia nie widziała przez 25 lat pracy na kolei. Do akcji zawołano Jamesa Nobla, kierownika pociągu, który początkowo myślał, że ktoś robi sobie żarty. Ale udało mu się zlokalizować węża, złapać go i zwrócić właścicielce. Po udanym „polowaniu” James powiedział, że sam hoduje węże i wie jak się z nimi obchodzić, ale nigdy nie łapał węża w pociągu.

James Noble ze schwytanym wężem Diego

zdjecia: Alun Palmer

Wielka Brytania: Tajemnicze hamowanie awaryjne

Około południa w poniedziałek wielkanocny (18/04/2022) w pociągu brytyjskiego przewoźnika Lumo, jadącego z Newcastle to London King’s Cross, włączyły się hamulce awaryjne. Przez moment nic specjalnego się nie działo, ale po chwili pociąg nagle skręcił w prawo a potem w lewo, tak gwałtownie, że część pasażerów spadła z siedzeń, a inni zostali doznali lekkich obrażeń przez walizki spadające z półek.

Ellie Foster opublikowała zdjęcie swojej walizki uszkodzonej w czasie hamowania

Pociąg zatrzymał się na stacji w Peterborough, gdzie pasażerowie przesiedli się do innego pociągu, którym dojechali do Londynu.

Nie jest w tej chwili jasne jaka była przyczyna awaryjnego hamowania z maksymalną siła. Podejrzewa się, że pociąg Lumo miał być skierowany na inny niż zwykle tor przejeżdżając przez Peterborough i maszynista zignorował sygnały nakazujące zmniejszenie szybkości. Przejazd przez zwrotnice z nadmierną szybkością tłumaczyłby gwałtowne wstrząsy w prawo i w lewo. Będzie prowadzone dochodzenie w sprawie wyjaśnienia przyczyn tego incydentu.

Pociągi przewoźnika Lumo to elektryczne zespoły trakcyjne Class 803, produkcji Hitachi, składające się z pięciu wagonów, o maksymalnej prędkości 200 km/h.

Pociąg Lumo Class 803

1960 km pociągiem w 24 godziny

Jo Kibble, czterdziestoletni urzędnik pracujący w administracji londyńskiej dzielnicy Ealing, postanowił przekonać się jak daleko może dojechać pociągiem w ciągu 24 godzin wyruszając z Londynu. Planowanie zajęło mu kilka zimowych miesięcy, aż wreszcie 30 marca 2022 wyruszył w drogę. Według jego obliczeń przejechał 1964,6 kilometrów do miasteczka Bova Marina na południu Włoch.

London St Pancras i Bova Marina – pierwsza i ostatnia stacja w podróży Jo Kibble’a

Oto plan jego podróż (godziny w czasie lokalnym):

  • 07:01 London St Pancras – 10:17 Paris Nord (Eurostar)
  • pieszo (około 400 metrów) z Paris Nord do Paris Est
  • 10:55 Paris Est – 12:41 Strasbourg (ICE)
  • 12:51 Strasbourg – 14:08 Basel SBB
  • 14:33 Basel SBB – 15:26 Zürich Hbf (Intercity)
  • 15:33 Zürich Hbf – 18:50 Milano Centrale (EuroCity)
  • 19:25 Milano Centrale – 22:40 Roma Termini (Frecciarossa)
  • 23:00 Roma Termini – 06:10 Villa San Giovanni (InterCity Notte)
  • 6:52 Villa San Giovanni – 07:10 Reggio di Calabria Centrale (Regionale)
  • 07:18 Reggio di Calabria Centrale – 07:54 Bova Marina (Regionale)

Ostatni pociąg spóźnił się 6 minut, więc biorąc pod uwagę godzinną różnicę w czasie między Londynem a kontynentalną Europą, podróż zajęła 23 godziny 59 minut.

Mapa pokazująca położenie Bova Marina we Włoszech

Bova Marina, we włoskim rejonie Calabria, to najdalej na południu położona stacja kolejowa w kontynentalnej części Włoch.

A koszt? Czterodniowy bilet Interrail pierwszej klasy €295, dopłata do Eurostar €32, trzy obowiązkowe rezerwacje (Paryż – Strasburg, Zurych – Mediolan, Mediolan – Rzym) €30, bilet sypialny Rzym – Villa San Giovanni €35; w sumie €392 (około 1800 zł). Nie uwzględnia to kosztów posiłków i napojów, ale zostawia jeszcze dwa dni na inne kolejowe podróże po Europie. I jak twierdzi Jo, jeśli ktoś chce taniej, to nie musi podróżować pierwszą klasą.

Na zdjęciu obok jest Jo Kibble na plaży w Bova Marina, po zakończeniu swojej rekordowej podróży. Wygląda na zmęczonego, ale trudno się dziwić….

Rok wcześniej w sierpniu Jo, który sam się określa jako „fanatyk rozkładów jazdy”. postanowił sprawdzić jak daleko w ciągu 24 godzin można dojechać publicznymi liniami autobusowymi, zaczynając z Charing Cross, geograficznego centrum Londynu. Odpowiedź: 420 km, do Morecambe, na zachodnim wybrzeżu Anglii w hrabstwie Lancashire.

Hybrydowe pociągi angielskiego przewoźnika już wożą pasażerów

Angielski przewoźnik Chiltern Railways (spółka zależna firmy Arriva UK) uruchomił pierwsze w Wielkiej Brytanii przewozy pasażerskie pociągiem hybrydowym (diesel+baterie) na około 60-kilometrowej trasie Londyn Marylebone – Aylesbury (kliknij tu by zobaczyć mapę trasy).

Pierwszy hybrydowy pociąg przed pierwszym wyjazdem ze stacji Londyn Marylebone

Podstawą tych hybrydowych pociągów są dwuwagonowe dwudziestoletnie spalinowe zespoły trakcyjne 168 Turbostar z których wymontowano silniki dieslowskie i zastąpiono je dwoma zespołami napędowymi produkcji Rolls-Royce’a, każdy z których składa się z silnika dieslowskiego, dwóch baterii oraz silnika elektrycznego, który może też działać jako prądnica.

Pociągi te, nazwane HybridFlex, mogą osiągnąć prędkość 160km/h.

Baterie są ładowane przez silniki spalinowe i podczas hamowania odzyskowego (gdy silnik elektryczny działa jako prądnica, spowalniając pociąg i produkując prąd). Energia z baterii może być użyta przy ruszaniu ze stacji, zwiększając przyspieszenie pociągu, a także przy jeździe przez obszary zabudowane i stacje pośrednie w celu zmniejszenia hałasu i gazów spalinowych. Szacuje się, że zmniejszy to emisję CO2 o 25%, tlenku azotu o 70% i innych zanieczyszczeń o 90%. Jazda z napędem elektrycznym zmniejszy hałas o 20 dB(A) czyli 75% na stacjach i obszarach zabudowanych.

W hybrydowych pociągach po raz pierwszy zainstalowano system MTU Intelligent Drive Manager, który automatycznie, bez interwencji maszynisty, włącza zasilanie elektrycznie przy jeździe przez obszary gdzie hałas i emisje powinny być zredukowane, na przykład na stacjach końcowych czy w odległości 250 metrów od stacji pośrednich.

London Marylebone jest jedyną londyńską stacją obsługiwaną wyłącznie przez pociągi spalinowe, i nie ma planów jej elektryfikacji w przewidywalnej przyszłości. Dlatego hybrydy diesel+ baterie są jedynym realistycznym sposobem na dekarbonizację pociągów korzystających z tej stacji.

%d blogerów lubi to: