Kolej na kolej

Strona główna » kolej » Parowozy bezogniowe

Parowozy bezogniowe

Archiwum

Już widzę oczami duszy reakcję na tytuł: Czegoś takiego nie ma! Przecież poeta napisał

Stoi na stacji lokomotywa […]
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha[…]
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.

Spokojnie, to nie pomyłka. Do poruszania parowozu potrzebna jest para, a skąd ona się bierze, to inna sprawa.

W wielu fabrykach były, i niekiedy dalej są, lokalne kotłownie, które produkują parę do ogrzewania, do procesów technologicznych, i – niegdyś – do napędu maszyn w tkalniach, warsztatach itp. No więc mamy źródło pary.

Parowóz dymi i iskrzy, co może sprawiać bardzo poważne problemy w niektórych sytuacjach. Iskrzący parowóz w gazowni czy rafinerii to groźba pożaru albo i wybuchu. Wjazdy do hal fabrycznych, by zabrać czy dostarczyć wagony, powodują zadymianie tych hal. W zakładach przemysłu spożywczego nie chcemy by surowce czy produkty pokrywały się sadzą….

Klasyczny parowóz, taki o którym pisał Tuwim, to urządzenie kłopotliwe w obsłudze. Trzeba ładować na niego węgiel, usuwać popiół i żużel z paleniska i dymnicy, utrzymywać ogień nawet na postoju. Do obsługi bocznic fabrycznych, czy do przemieszczania wagonów pomiędzy halami produkcyjnymi, czyli do poruszania się z niewielkim obciążeniem, z małą prędkością i tylko od czasu do czasu, przydałoby się coś prostszego i tańszego w eksploatacji.

Rozwiązanie? Bardzo proste. Zamiast opalanego węglem kotła zainstalować zbiornik o plus minus takim samym kształcie i rozmiarach, i z fabrycznej kotłowni wpuścić do niego parę (i gorącą wodę, służącą do podtrzymywania wysokiej temperatury pary).

Parowozy bezogniowe były produkowane również w Polsce, w fabryce lokomotyw w Chrzanowie (Fablok), w latach 1954-56. Parowóz ten, typ fabryczny 1U o układzie osi 0-2-0, miał moc 220 kW/300 KM i prędkość maksymalną 30 km/h, Zbiornik wody i pary pod ciśnieniem do 15 atm/1,5 MPa o pojemności 14 m3, izolowany watą szklaną i warstwa powietrza, pozwalał na 3 godziny nieprzerwanej pracy (choć pewnie nigdy nie było to wykorzystane w praktyce). Ciekawostką był bardzo mały rozstaw osi napędowych: 2500 mm, co jest mniej niż w większości samochodów osobowych. Pozwalało to na przejazd przez łuki o promieniu 60 metrów (trzykrotnie mniejszym niż dopuszczalne na kolejach publicznych). Wyprodukowano 35 takich parowozów, które przez wiele lat pracowały w różnych zakładach przemysłowych.

W Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego we Wrocławiu przerabiano stare poniemieckie parowozy typu Tp3, Tp4, TKp1, TKi3 na bezogniowe.

A oto przykład takiego parowozu, produkcji Borsig Lokomotiv-Werke GmbH w Berlinie, wyprodukowanego w 1917 roku. Warto zwrócić uwagę na czerwone kółko nad prawym zderzakiem: jest to część zaworu zamykającego króciec przez który do zbiornika wpuszczano parę i wodę. Króciec ten widać na lewo od kółka.

Parowóz  bezogniowy Borsig w skansenie w Tarnowskich Górach
Ze zbiorów Skansenu Maszyn Parowych przy Zabytkowej Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach

Wraz ze zmniejszaniem się roli wewnątrzzakładowego transportu kolejowego parowozy powoli zostawały wycofywane z eksploatacji albo zastępowane lokomotywami spalinowymi lub akumulatorowymi. Ale jeszcze w kwietniu 2013 udało się sfilmować bezogniowy parowóz przetaczający wagony w mieście Herne w niemieckim Zagłębiu Ruhry

rainbow

5 Komentarzy

  1. Ultra pisze:

    Z moich bliskich nikt w Fabloku nie pracował, ale płace były wysokie, więc chętnych było sporo. Miasto tętniło życiem, obecnie lumpy okupują ławeczki, Żony z plusami siedzą w domach – marazm i beznadzieja, a przecież to moje miasto…
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

  2. Lucia pisze:

    Dworce i koleje mają w sobie coś fascynujacego. Mój syn byl straszliwym niejadkiem. Bralam kanapki i szlismy na stację. Siedzialam z nim na peronie i karmilam i pstrzylismy na pociągi. Jego ojciec poszedł dalej. Zabierał go do pietrusia i jechali dwie stacje z Chorzowa Batorego do Chorzowa Miasta. Stamtąd wracali tramwajem do domu. Naturalnie w podrozy jadl. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Jako dziecko dość często jeździłem z mamą pociagiem między Krakowem i Warszawą. Zawsze na podróż brało się jajka na twardo i kawałki pieczonego kurczaka. Inni w przedziale mieli to samo.
      Na ogół był to pociąg osobowy, bo taniej, i przez te 8 godzin coś trzeba było robić. Obieranie jajek pomagało zabić czas…

      Polubione przez 2 ludzi

  3. ceramik pisze:

    Przejechałem się pociągiem ciągniętym przez parowóz parę lat temu. Schwarzwaldbahn, kolej szwarcwaldzka, organizuje takie przejazdy latem i zawsze są tłumy chętnych. Para, gwizd… Wrażenia niezwykle… W tym roku ostatni przejazd był 30 sierpnia. Myślę, że w przyszłym roku Dampflok 52 7596 też znowu ruszy w szwarcwaldzkie tunele;-)

    https://www.eisenbahnfreunde-zollernbahn.de/tunnelfahrten2020.htm

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Podaj swój adres emailowy by obserwować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych postach

Dołącz do 70 obserwujących.

%d blogerów lubi to: