Kolej na kolej

Strona główna » ekologia » Southampton – Szanghaj: samolotem czy pociągiem?

Southampton – Szanghaj: samolotem czy pociągiem?

Archiwum

Dr Roger Tyers z uniwersytetu w Southampton postanowił przyczynić się do ratowania świata przed ekologiczną katastrofą, decydując się odbyć służbowa podróż do Szanghaju (9300 km w linii prostej)  pociągiem zamiast samolotem.

Roger Tyers należy do grupy  osób w Wielkiej Brytanii, które przyrzekły nie latać samolotem w latach 2019 i 2020, w celu zmniejszenia w ten sposób emisji dwutlenku węgla by uniknąć nadchodzącego ekologicznego końca świata.

I wszystko byłoby łatwe i bezbolesne, gdyby nie roczne stypendium, które Tyers otrzymał, a którego celem było kontynuowanie jego badań w Chinach, a konkretnie w Szanghaju.  I tutaj pojawił się problem: jak tam dotrzeć nie używając samolotów?

Roger Tyers z konduktorem kolei transyberyjskiej

Roger Tyers z konduktorem kolei transsyberyjskiej

Sporo wysiłku kosztowało Tyersa przekonanie swoich przełożonych, by zgodzili się zatwierdzić wydatek ponad £2000 na bilet kolejowy i wizy zamiast £700 na lot tam i z powrotem.

Podróż w jedna stronę zajęła niecałe dwa tygodnie. Biorąc pod uwagę, że wymagało to korzystania z 10 pociągów, w drodze nie było żadnych nieoczekiwanych problemów. Tyers wyruszył z Southampton, przesiadając się w  Londynie, Brukseli, Kolonii, Berlinie i w Warszawie, skąd pojechał sypialnym do Kijowa (wybrał trasę przez Ukrainę, by uniknąć konieczności wyrabiania wizy białoruskiej).  Po nocy spędzonej w Kijowie wsiadł do pociągu transsyberyjskiego z Moskwy do Irkucka, a dalej przez Mongolię do Pekinu, i po kolejnej przesiadce dotarł wreszcie do Szanghaju.

W swoim blogu pisze o nudzie („jak długo można podziwiać kolejne syberyjskie brzozy?”) i zmęczeniu: uczciwe przyznaje, że lot samolotem byłby łatwiejszy. Ale jest dumny z tego, że jego wersja podróży wyprodukowała (podobno) tylko 10% emisji dwutlenku węgla w porównaniu do trasy lotniczej. Tyers jest dumny, utrzymał swoją obietnicę nie latania przez dwa lata, ale i tak narzeka, że chińskie pociągi, wprawdzie szybkie i komfortowe, są zasilanie „brudnym” prądem z elektrowni węglowych.

No dobrze, naukowcy potrafią być ekscentryczni, ale czy za wszelką cenę (w przenośni i dosłownie)? Superekologiczna podróż Rogera Tyersa kosztowała trzykrotnie więcej niż bilet lotniczy – czy były to rozsądnie wydane pieniądze z naukowego grantu? I czy jednen miesiąc z rocznego stypendium, jak pisze na swoim blogu spedzony na oglądaniu starych filmów  na tablecie, to właściwe wykorzystanie czasu za który płaci ktoś inny? W obu tych sprawach ja mam poważne wątpliwości…

zdjęcie: Roger Tyers


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Podaj swój adres emailowy by obserwować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych postach

Dołącz do 70 obserwujących.

%d blogerów lubi to: